Wygłaszał mo­nolo­gi w teat­rze jed­ne­go ak­to­ra prze­kup­ce na tar­gu popękały jaja piet­ruszka na po­lu dos­tała gorączki i wy­kopała się chora - waszmościu, coś brał, że masz ta­kiego haja 


wygłaszał-mo­nolo­gi-w teat­rze-jed­ne­go-ak­to­ra-prze­kup­-na tar­gu-popękały-jaja-piet­ruszka-na po­lu-­ła-gorączki
meronwygłaszałmo­nolo­giw teat­rzejed­ne­goak­to­raprze­kup­cena tar­gupopękałyjajapiet­ruszkana po­ludos­tałagorączkii wy­kopała sięchorawaszmościucośbrałże maszta­kiegohaja wygłaszał mo­nolo­gimo­nolo­gi w teat­rzew teat­rze jed­ne­gojed­ne­go ak­to­raak­to­ra prze­kup­ceprze­kup­ce na tar­guna tar­gu popękałypopękały jajajaja piet­ruszkapiet­ruszka na po­luna po­lu dos­tałados­tała gorączkigorączki i wy­kopała sięi wy­kopała się chorachorawaszmościucoś brałże masz ta­kiegota­kiego haja wygłaszał mo­nolo­gi w teat­rzemo­nolo­gi w teat­rze jed­ne­gow teat­rze jed­ne­go ak­to­rajed­ne­go ak­to­ra prze­kup­ceak­to­ra prze­kup­ce na tar­guprze­kup­ce na tar­gu popękałyna tar­gu popękały jajapopękały jaja piet­ruszkajaja piet­ruszka na po­lupiet­ruszka na po­lu dos­tałana po­lu dos­tała gorączkidos­tała gorączki i wy­kopała sięgorączki i wy­kopała się chorai wy­kopała się choraże masz ta­kiego haja 

Cza­sami naj­większy głupek wy­myśli coś wiel­kiego, zas­koczy wszys­tkich, bo dos­trzeże we wszechświecie coś niesa­mowi­tego, co przed in­ny­mi było uk­ry­te. A niekiedy wiel­cy mędrcy za bar­dzo po­rośnięci me­tafo­rami i no­torycznym zgłębianiem egzys­ten­cji, w końcu tracą jej sens, nie dos­trze­gając życia toczące­go się już obok nich.Rozsądek jest jak dwo­rak, który usłużnie dos­to­sowu­je się do hu­morów swe­go pa­na: dla każdej żądzy, dla każde­go za­mie­rze­nia umie dos­tar­czyć rac­ji uzasadniających.Nie is­tnieje coś ta­kiego jak dos­ko­nałość. Świat nie jest dos­ko­nały. I dla­tego jest piękny.Wol­ność nie dos­ko­nali się przez posłuszeństwo ty­ranom. Posłuszeństwo nie jest sa­mo dla siebie ce­lem. Słusznie też mo­ja na­tura bun­tu­je się prze­ciw­ko wszel­kiej ty­ranii. Cze­muż by mo­ja wo­la dos­tała przy­wilej wol­ności, jeśli­bym nie miał nig­dy go używać? Pot­rze­buje roz­mo­wy, wspar­cia, pot­rze­buje ra­mion, kocha­nych oczu.. pot­rze­buje, spo­koju, pot­rze­ba mi zain­te­reso­wania ,tros­ki... te­raz chwil­ke... ale ty nie masz cza­su, ale ciebie wkurzam.... Śli­na im nie wys­tar­czała więc żeby poskromić to co wy­dawało się niespokojne pot­rze­bowa­li krwi Do­tykiem szorstkim i tak zwierzęcym ra­nili się przyjemnie a czas rozniecił płomień gangreny niebez­pie­cznie szybko gdy krew wędrowała tam i z pow­ro­tem Prze­dos­ta­li się przez grubą warstwę strachu żeby potem uk­ryć się za pięknym płaszczem z dymu roz­puszczając się wzajemnie