Wylądo­wałem wczo­raj na OIOMie... na chwilę życia brakło. Łzy wy­lałem naj­bliższym, choć bar­dzo te­go nie chciałem. Dbając o nich wszys­tkich - zab­rakło miej­sca dla sa­mego siebie.


wylądo­wałem-wczo­raj-na oiomie-na chwilę-życia-brakło-Łzy-wy­łem-naj­bliższym-choć-bar­dzo-te­go-nie chciałem-dbając-o nich
xmenwylądo­wałemwczo­rajna oiomiena chwilężyciabrakłoŁzywy­lałemnaj­bliższymchoćbar­dzote­gonie chciałemdbająco nichwszys­tkich zab­rakłomiej­scadlasa­megosiebiewylądo­wałem wczo­rajwczo­raj na oiomiena oiomie na chwilęna chwilę życiażycia brakłoŁzy wy­lałemwy­lałem naj­bliższymchoć bar­dzobar­dzo te­gote­go nie chciałemdbając o nicho nich wszys­tkich zab­rakło miej­scamiej­sca dladla sa­megosa­mego siebiewylądo­wałem wczo­raj na oiomiewczo­raj na oiomie na chwilęna oiomie na chwilę życiana chwilę życia brakłoŁzy wy­lałem naj­bliższymchoć bar­dzo te­gobar­dzo te­go nie chciałemdbając o nich wszys­tkich zab­rakło miej­sca dlamiej­sca dla sa­megodla sa­mego siebie

Dla wszys­tkich star­czy miej­sca pod wiel­kim dachem nieba.Ludzie spo­tykają się je­dynie po to, żeby zo­baczyć, jak bar­dzo różnią się od siebie. Z ty­mi, którzy różnią się od nich naj­bar­dziej, zos­tają na dłużej. Jak­by życia chciało po­kazać im wszys­tko, co nie jest nimi.Wczo­raj była zno­wu na roz­sta­ju dróg. Wszys­cy zas­ta­nawialiśmy się dokąd skieru­je ją Bóg. Dziś boimy się, że zmie­rza tam, gdzie nie chcieli­byśmy, aby na­wet wróg, przek­roczył te­go miej­sca próg...Wrzu­cam to do pub­li­cys­ty­ki, bo zak­ra­wa bar­dzo moc­no o po­litykę. Mi zab­rakło słów:  Dla mnie po­lityczny prze­kaz za­bija mu­zykę. Sztu­ka jest po to, żeby za­pom­nieć o po­lity­ce, o tych wszys­tkich gównach. Na pew­no nie będę ba­wiła się w po­litykę. A już naj­bar­dziej mnie wkurza wpiep­rza­nie Bo­ga i re­ligii do sztu­ki. Mu­zyka po­win­na być da­leka od ta­kich rzeczy. No­sow­skiej ktoś zarzu­cił, że wyp­ru­wa fla­ki przed pub­licznością. I bar­dzo dob­rze, to jej włas­ne fla­ki, przy­naj­mniej ma o nich pojęcie.Cza­sami naj­większy głupek wy­myśli coś wiel­kiego, zas­koczy wszys­tkich, bo dos­trzeże we wszechświecie coś niesa­mowi­tego, co przed in­ny­mi było uk­ry­te. A niekiedy wiel­cy mędrcy za bar­dzo po­rośnięci me­tafo­rami i no­torycznym zgłębianiem egzys­ten­cji, w końcu tracą jej sens, nie dos­trze­gając życia toczące­go się już obok nich.