Wyszedłem dziś z do­mu do lasu Po drodze spot­kałem całujące się kłosy zbóż A ich Amo­rem był wiatr Spot­kałem i zająca, samotnika Biegnące­go przed siebie, szu­kające­go miłości Spot­kałem też ludzi w samochodzie Czy było tam uczucie I spoj­rzałem w swo­je ser­ce, a w nim tęsknota Za Tobą Wróciła 


wyszedłem-dziś-z do­mu-do lasu-po-drodze-spot­kałem-całują ę-kłosy-zbóż-a-ich-amo­rem-był-wiatr-spot­kałem-i zająca-samotnika
braciszek0wyszedłemdziśz do­mudo lasupodrodzespot­kałemcałujące siękłosyzbóżichamo­rembyłwiatrspot­kałemi zającasamotnikabiegnące­goprzedsiebieszu­kające­gomiłościteżludziw samochodzieczybyłotamuczuciespoj­rzałemw swo­jeser­cea w nimtęsknotazatobąwróciła wyszedłem dziśdziś z do­muz do­mu do lasudo lasu popo drodzedrodze spot­kałemspot­kałem całujące sięcałujące się kłosykłosy zbóżich amo­remamo­rem byłbył wiatrwiatr spot­kałemspot­kałem i zającasamotnika biegnące­gobiegnące­go przedprzed siebieszu­kające­go miłościmiłości spot­kałemspot­kałem teżteż ludziludzi w samochodziew samochodzie czyczy byłobyło tamtam uczucieuczucie ii spoj­rzałemspoj­rzałem w swo­jew swo­je ser­cea w nim tęsknotatęsknota zaza tobątobą wróciła wyszedłem dziś z do­mudziś z do­mu do lasuz do­mu do lasu podo lasu po drodzepo drodze spot­kałemdrodze spot­kałem całujące sięspot­kałem całujące się kłosycałujące się kłosy zbóżzbóż a icha ich amo­remich amo­rem byłamo­rem był wiatrbył wiatr spot­kałemwiatr spot­kałem i zającasamotnika biegnące­go przedbiegnące­go przed siebieszu­kające­go miłości spot­kałemmiłości spot­kałem teżspot­kałem też ludziteż ludzi w samochodzieludzi w samochodzie czyw samochodzie czy byłoczy było tambyło tam uczucietam uczucie iuczucie i spoj­rzałemi spoj­rzałem w swo­jespoj­rzałem w swo­je ser­cea w nim tęsknota zatęsknota za tobąza tobą wróciła 

Narze­kałem, że nie mam butów, dopóki nie spot­kałem człowieka, który nie miał stóp.Gram heavy me­tal od pra­wie 30 lat. A je­dyny sa­tanis­ta, które­go spot­kałem, był księgowym.Jeśli na swo­jej drodze mądrość chcesz spot­kać, sławę, bo­gac­two i miłość, naj­pierw na drodze tej mu­sisz pos­ta­wić sam siebie. I spot­kać tam siebie. I poz­nać siebie.Nig­dy jeszcze nie spot­kałem człowieka amo­ral­ne­go, który nie czułby włas­nej mo­ral­nej rac­ji, a na­wet przewagi.spot­kałem ko­bietę z krwi i kości da­leko jej do boskości ideal­na w każdym calu bo nie trzy­ma się wymiarów.nie zapomnij oddechu naszych ciał do­tyku naszych oczu spot­kań naszych dłoni uderzeń naszych serc smaku naszych ust zapachu naszych nocy śladów naszej miłości gdy budziłaś mo­je pragnienia i wte­dy cze­kałem ... na cud