Z dnia 17 ma­ja nie mów mi o deszczu Z dnia następne­go nie mówmy o powietrzu A z każdym ko­lej­nym co nas do­tyka Co po zachodzie słońca wraz z tym ry­mem częstochow­skim znika Daj­my so­bie od­czuć pot­rzebę nas oboj­ga Da­lej mówmy so­bie prawdę Cho­ciaż by­wa niewygodna 


z dnia-17 ­ja-nie mów-mi o deszczu-z-dnia-następne­go-nie mówmy-o powietrzu-a-z każdym-ko­lej­nym-co nas-do­tyka-co-po zachodzie
mr.dreamerz dnia17 ma­janie mówmi o deszczudnianastępne­gonie mówmyo powietrzuz każdymko­lej­nymco nasdo­tykacopo zachodziesłońcawrazz tymry­memczęstochow­skimznikadaj­myso­bieod­czućpot­rzebęnasoboj­gada­lejmówmyprawdęcho­ciażby­waniewygodna z dnia 17 ma­ja17 ma­ja nie mównie mów mi o deszczumi o deszczu zz dniadnia następne­gonastępne­go nie mówmynie mówmy o powietrzuz każdym ko­lej­nymko­lej­nym co nasco nas do­tykado­tyka coco po zachodziepo zachodzie słońcasłońca wrazwraz z tymz tym ry­memry­mem częstochow­skimczęstochow­skim znikaznika daj­mydaj­my so­bieso­bie od­czućod­czuć pot­rzebępot­rzebę nasnas oboj­gaoboj­ga da­lejda­lej mówmymówmy so­bieso­bie prawdęprawdę cho­ciażcho­ciaż by­waby­wa niewygodna z dnia 17 ma­ja nie mów17 ma­ja nie mów mi o deszczunie mów mi o deszczu zmi o deszczu z dniaz dnia następne­godnia następne­go nie mówmynastępne­go nie mówmy o powietrzuo powietrzu a z każdyma z każdym ko­lej­nymz każdym ko­lej­nym co nasko­lej­nym co nas do­tykaco nas do­tyka codo­tyka co po zachodzieco po zachodzie słońcapo zachodzie słońca wrazsłońca wraz z tymwraz z tym ry­memz tym ry­mem częstochow­skimry­mem częstochow­skim znikaczęstochow­skim znika daj­myznika daj­my so­biedaj­my so­bie od­czućso­bie od­czuć pot­rzebęod­czuć pot­rzebę naspot­rzebę nas oboj­ganas oboj­ga da­lejoboj­ga da­lej mówmyda­lej mówmy so­biemówmy so­bie prawdęso­bie prawdę cho­ciażprawdę cho­ciaż by­wacho­ciaż by­wa niewygodna 

Za­tańczyć nocą, czuć jak spływające po Nas krop­le deszczu zmy­wają resztki gniewu… Następne­go dnia poczuć na So­bie pro­mienie słońca, które budzą w Nas za­nie­chaną przez gniew miłość… *dla Ko­goś za wczo­raj­szą roz­mo­we nocą Każde­go dnia mówię so­bie : W pew­nym mo­men­cie zaczy­nasz za bar­dzo czuć, że czas mi­ja, że ucieka, że nie da się go do­gonić. Od zaw­sze wie­działeś, że są godzi­ny, że za każdym ra­zem mi­ja ko­lej­na. Ale, uwierz mój przy­jacielu, to, co te­raz czuję to coś zu­pełnie in­ne­go. To strach przed niez­na­nym, to strach przed końcem. Końcem, które­go nie zap­la­nowałam so­bie, nie wy­myśliłam, bez­czel­nym i nieubłaganym. Końcem ta­kim, jak wszystkie...Cza­sem naj­gor­sze rzeczy, ja­kie nas spo­tykają, oka­zują się po­tem błogosławieństwem. Po pros­tu nie widzi­my te­go w da­nym mo­men­cie. Pew­ne­go dnia możesz spoj­rzeć wstecz i to od­czuć. Z dru­giej jed­nak stro­ny, pew­ne­go dnia możesz spoj­rzeć wstecz i uz­nać, że tym ra­zem two­je życie nap­rawdę się rozpieprzyło.daj mi wreszcie spokój chcę przes­pa­nych nocy mniej nerwów za dnia od­chodzę od zmysłów do­nikąd gu­bię się bo Ty mnie gubisz daj mi spokój daj siebie nim samotnie oszaleję W zachodzie słońca wypala się cegły na budowę dnia jutrzejszego.