Złożona Jak myśli moje Na dnie szafy Rozwieszone Powabna Jak ges­ty senne Do ko­lan Twych Niepewne Rozpięta Jak krzyża ramiona Te­go, kto dał Ukojenie Potulna Ciało wilgotne Pod pal­ca­mi Twoimi Grzeszne Oczy Twoje Wpatrzone W ust mych chytrych Drżenie Miękka Skóra moja Us­ta Two­je Złaknione Stęsknione Za­bor­cze dłonie Na pier­siach kołysa­nych Pobieżnie Po­wol­nie Się staję Twoja Bezkarnie 


złożona-jak-myśli-moje-na-dnie-szafy-rozwieszone-powabna-jak-ges­ty-senne-do-ko­lan-twych-niepewne-rozpię-jak-krzyża-ramiona-te­go-kto-dał
distancezłożonajakmyślimojenadnieszafyrozwieszonepowabnages­tysennedoko­lantwychniepewnerozpiętakrzyżaramionate­goktodałukojeniepotulnaciałowilgotnepodpal­ca­mitwoimigrzeszneoczytwojewpatrzoneustmychchytrychdrżeniemiękkaskóramojaus­tatwo­jezłaknionestęsknioneza­bor­czedłoniepier­siachkołysa­nychpobieżniepo­wol­niesięstajętwojabezkarnie złożona jakjak myślimyśli mojemoje nana dniednie szafyszafy rozwieszonerozwieszone powabnapowabna jakjak ges­tyges­ty sennesenne dodo ko­lanko­lan twychtwych niepewneniepewne rozpiętarozpięta jakjak krzyżakrzyża ramionaramiona te­gokto dałdał ukojenieukojenie potulnapotulna ciałociało wilgotnewilgotne podpod pal­ca­mipal­ca­mi twoimitwoimi grzesznegrzeszne oczyoczy twojetwoje wpatrzonewpatrzone ww ustust mychmych chytrychchytrych drżeniedrżenie miękkamiękka skóraskóra mojamoja us­taus­ta two­jetwo­je złaknionezłaknione stęsknionestęsknione za­bor­czeza­bor­cze dłoniedłonie nana pier­siachpier­siach kołysa­nychkołysa­nych pobieżniepobieżnie po­wol­niepo­wol­nie sięsię stajęstaję twojatwoja bezkarnie złożona jak myślijak myśli mojemyśli moje namoje na dniena dnie szafydnie szafy rozwieszoneszafy rozwieszone powabnarozwieszone powabna jakpowabna jak ges­tyjak ges­ty senneges­ty senne dosenne do ko­lando ko­lan twychko­lan twych niepewnetwych niepewne rozpiętaniepewne rozpięta jakrozpięta jak krzyżajak krzyża ramionakrzyża ramiona te­gokto dał ukojeniedał ukojenie potulnaukojenie potulna ciałopotulna ciało wilgotneciało wilgotne podwilgotne pod pal­ca­mipod pal­ca­mi twoimipal­ca­mi twoimi grzesznetwoimi grzeszne oczygrzeszne oczy twojeoczy twoje wpatrzonetwoje wpatrzone wwpatrzone w ustw ust mychust mych chytrychmych chytrych drżeniechytrych drżenie miękkadrżenie miękka skóramiękka skóra mojaskóra moja us­tamoja us­ta two­jeus­ta two­je złaknionetwo­je złaknione stęsknionezłaknione stęsknione za­bor­czestęsknione za­bor­cze dłonieza­bor­cze dłonie nadłonie na pier­siachna pier­siach kołysa­nychpier­siach kołysa­nych pobieżniekołysa­nych pobieżnie po­wol­niepobieżnie po­wol­nie siępo­wol­nie się stajęsię staję twojastaję twoja bezkarnie 

Mo­je oczy tęsknią za TWOIM widokiem. Mój nos tęskni za za­pachem TWO­JEJ bluzy. Mo­je us­ta tęsknią za sma­kiem TWOICH ust. Mo­je uszu tęsknią za TWOIM głosem. Mo­je dłonie tęsknią za TWOIMI dłońmi. Mo­je ciało tęskni za TWOIM dotykiem. Jed­nak mo­ja głowa wciąż wy­pełniona jest TWOJĄ osobą. Ogólnie to każdy mi­limetr mnie tęskni za TOBĄ.zba­daj przestrzeń już nie swoich ust dot­knij po­całun­kiem dzikim poz­naj pędem od­dech na twej szyi martwej spełnij się marzeniem zbudź do życia wie­cznie śpiące dłonie ogrzej ciało zostaw wszys­tko usłysz jak ci skóra śpiewa za­nim spłonie To, jak bardzo moje serce przywiązane jest do moich dzieci, jak ich radość staje się moją radością, muszą one odnajdować od rana do wieczora na mojej twarzy i w moich słowach.Se­kun­da jak godzi­na. Łza jak ule­wa deszczu, która za­piera dech. Od­dech jak kłujący w ser­ce nóż. Oczy jak szlan­ka pel­na zim­nej wo­dy. Ciało jak pus­ty wo­rek na wiet­rze. Dusza jak pies cze­kaja­cy na pow­rot Pana.Wzięli ciebie, gdy świt się rozniecał, Szłam za tobą jak za trumną twoją, Dzieci w ciemnym płakały pokoju, Przed boźnicą topiła się świeca. Na twych bladych wargach chłód ikony, Pot śmiertelny na czole... Jak żyć! Będę chyba jak strzeleckie żony Pod murami kremlowskimi wyć.Ty spra­wiłeś, że om­dlałam w Twych objęciach Do­tykałeś, pieściłeś naj­czul­sze mo­je miejsca Po ciele jak po ma­pie pal­cem błądziłeś Do roz­koszy swym do­tykiem doprowadziłeś Zaglądałeś głębo­ko w me oczy, swój od­dech na mnie zostawiłeś Za­pachem zmysły podrażniałeś I tak trwało to chwil parę.. Wpuściłam Cię do środ­ka.. tak czule Czy pa­miętasz to w ogóle ? Jak w uniesieniu, w twych objęciach.. Jak mi łzy z po­liczka zcałowałeś ? I przy­tulo­nej spo­koj­nie zasnąć dałeś..?