złoty strzał – prze­daw­ko­wanie nar­ko­tyku kończące się śmier­cią. Cze­mu tak sa­mo nie można prze­daw­ko­wać Ciebie ?! 


złoty-strzał- prze­daw­ko­wanie-nar­ko­tyku-kończą ę-śmier­ą-cze­mu-tak-­mo-nie można-prze­daw­ko­wać-ciebie- 
olusia1007złotystrzał– prze­daw­ko­wanienar­ko­tykukończące sięśmier­ciącze­mutaksa­monie możnaprze­daw­ko­waćciebie złoty strzałstrzał – prze­daw­ko­wanie– prze­daw­ko­wanie nar­ko­tykunar­ko­tyku kończące siękończące się śmier­ciącze­mu taktak sa­mosa­mo nie możnanie można prze­daw­ko­waćprze­daw­ko­wać ciebiezłoty strzał – prze­daw­ko­waniestrzał – prze­daw­ko­wanie nar­ko­tyku– prze­daw­ko­wanie nar­ko­tyku kończące sięnar­ko­tyku kończące się śmier­ciącze­mu tak sa­motak sa­mo nie możnasa­mo nie można prze­daw­ko­waćnie można prze­daw­ko­wać ciebiezłoty strzał – prze­daw­ko­wanie nar­ko­tykustrzał – prze­daw­ko­wanie nar­ko­tyku kończące się– prze­daw­ko­wanie nar­ko­tyku kończące się śmier­ciącze­mu tak sa­mo nie możnatak sa­mo nie można prze­daw­ko­waćsa­mo nie można prze­daw­ko­wać ciebiezłoty strzał – prze­daw­ko­wanie nar­ko­tyku kończące sięstrzał – prze­daw­ko­wanie nar­ko­tyku kończące się śmier­ciącze­mu tak sa­mo nie można prze­daw­ko­waćtak sa­mo nie można prze­daw­ko­wać ciebie

Czy tak jes­teśmy stworze­ni, iż śmierć mu­simy przyj­mo­wać w codzien­nych małych daw­kach, gdyż w prze­ciw­nym ra­zie życie stałoby się nieznośne? Jes­tem jak płynąca rzeka Uciekam z prądem przed siebie. Uciekam..Prze­cież nikt już nie cze­ka. Prze­cież nie ma już Ciebie. Daw­no nie widziałam Twe­go odbicia. Na brzeg nie przychodzisz już wcale. Przy­pad­ko­wo poz­byłaś mnie życia. Po­kazałaś, że nic nie jest trwałe.Per­fu­my fas­cy­nowały go od daw­na. Są jak wiado­mości, którą chce się prze­kazać. Nie pot­rze­ba do te­go żad­ne­go języ­ka. Można być głucho­niemym, można być z in­nej cy­wili­zac­ji, a i tak zro­zumie się tę wiado­mość. W per­fu­mach jest ja­kiś ir­racjo­nal­ny, ta­jem­niczy element.Uważam, że prze­waga życia nad śmier­cią jest tak niewyob­rażal­na, że za­pew­nienie spraw­cy zbrod­ni zabójstwa tak niewyob­rażal­nej prze­wagi nad je­go ofiarą, jak prze­waga: ja będę żył, a ty nie będziesz, jest głębo­ko niemoralne.Dob­re uczyn­ki nie zaw­sze wy­nikają tyl­ko z egoiz­mu. Zdarzają się, na­tural­nie, postępki całko­wicie ano­nimo­we i bez nadziei na zapłatę, ale prze­ważnie ofiaro­daw­ca nie czu­je się za­dowo­lony, jeżeli sam nie może zo­baczyć skutków swo­jego postępo­wania, dopóki nie prze­kona się ja­ki szczęśli­wy i wdzięczny jest ten, które­mu pomógł. Większość dob­rych uczynków to postępo­wanie egois­tyczne, bo chce­my czuć się szlachet­ni i bar­dziej wartościowi.Żeby nie wiem jak człowiek był twar­dy, to z każde­go uczu­cia coś w nim zos­ta­je, uczy się cze­goś, cze­go daw­niej nie umiał, raz to jest dob­re, raz nie. I z siebie też coś ko­muś zos­ta­wia w spadku.