Za ok­na­mi noc. Cisza, ciem­ność i chłód. Noc ma w so­bie coś ta­jem­nicze­go. Coś, co spra­wia, że czu­jemy się na ty­le od­ważnie, by szep­tać słowa, które w świet­le dnia nig­dy nie przeszłyby nam przez stru­ny głoso­we. W no­cy czu­jemy się bez­pie­czni - jak­by nikt na nas nie pat­rzył, jak­by nikt nas nie widział, jak gdy­by cały świat na chwilę ze zmęcze­niem zat­rzasnął powieki.


za ok­na­mi-noc-cisza ciem­ność-i chłód-noc  w so­bie-coś-­jem­nicze­go-coś co spra­wia-że czu­jemy ę-na ty­
littlemessza ok­na­minoccisza ciem­nośći chłódnoc ma w so­biecośta­jem­nicze­gocoś co spra­wiaże czu­jemy sięna ty­leod­ważnieby szep­taćsłowaktórew świet­lednianig­dynie przeszłybynamprzezstru­nygłoso­wew no­cyczu­jemy siębez­pie­czni jak­byniktna nasnie pat­rzyłjak­bynasnie widziałjak gdy­bycałyświatna chwilęze zmęcze­niemzat­rzasnąłpowiekiza ok­na­mi nocnoc ma w so­bie coścoś ta­jem­nicze­goże czu­jemy się na ty­lena ty­le od­ważnieby szep­tać słowaktóre w świet­lew świet­le dniadnia nig­dynig­dy nie przeszłybynie przeszłyby namnam przezprzez stru­nystru­ny głoso­wew no­cy czu­jemy sięczu­jemy się bez­pie­czni jak­by niktnikt na nasna nas nie pat­rzyłjak­by niktnikt nasnas nie widziałjak gdy­by całycały światświat na chwilęna chwilę ze zmęcze­niemze zmęcze­niem zat­rzasnąłzat­rzasnął powiekinoc ma w so­bie coś ta­jem­nicze­goże czu­jemy się na ty­le od­ważniektóre w świet­le dniaw świet­le dnia nig­dydnia nig­dy nie przeszłybynig­dy nie przeszłyby namnie przeszłyby nam przeznam przez stru­nyprzez stru­ny głoso­wew no­cy czu­jemy się bez­pie­czni jak­by nikt na nasnikt na nas nie pat­rzyłjak­by nikt nasnikt nas nie widziałjak gdy­by cały światcały świat na chwilęświat na chwilę ze zmęcze­niemna chwilę ze zmęcze­niem zat­rzasnąłze zmęcze­niem zat­rzasnął powieki

....w kul­turze ma­sowej stałam się masą lepką i bez kształtu. Pomóż mi, bo ja nie umiem unieść. Nie umiem zna­leźć te­go dob­ra tu i te­raz. Pa­miętam egoizm jak­by wy­ras­tał z nas, z sa­mego korze­nia na­dając nam kształt sa­mot­nych drzew. Nie jes­teśmy so­bie niczym in­nym po­nad sa­mot­ność. Widzisz to. Pat­rząc w ciem­ność czu­jesz strach, które­go nie możesz umiej­sco­wić. Mam żal i tym żalem jestem.Tańcz , jak­by nikt nie widział .Kochaj , jak gdy­by Two­je ser­ce nig­dy nie zos­tało złama­ne .Śpiewaj , jak­by nikt nie słuchał , jak­by jut­ro miało nig­dy nie na­dejść .Żyj jak­byś nig­dy nie upadł. Śpiewaj jak­by nikt Cię nie słyszał. Tańcz jak­by nikt Cię nie widział. Bieg­nij jak­byś is­tniał tyl­ko Ty. Kochaj jak­by nikt Cię nie zranił. Bo życia od no­wa nie zaczniesz z myślą Człowiek szedł przez las Nie zważał te­dy na czas. Noc już po­woli wschodziła I ciem­ność do życia budziła. Uczuł on, że późna pora, Lecz noc scho­wała go ja­koby do wora. Błąkał się w ciem­nościach marych Gdzienieg­dzie widząc duchy ludzi starych. Tak go wnet coś przestraszyło, Że strachem i śmier­cią przeszyło. Nig­dy już nie powrócił, Ten co na czas uwa­gi nie zwrócił! więc tak to jest gdy za­nika ból do które­go zdążyliśmy przywyknąć bez nas wzno­si się księżyc malejąc choć przed godziną nie było go więcej niedowierzając gi­niemy w śle­pej plamce wytężone­go spojrzenia za zaw­stydzoną obietnicą scho­waną te­raz dla innych choć nie po­zos­tało nam nic po­za wzbierającą błogością cze­kające­go snu i wspom­nieniem ciężkiego dnia za­pina­nym dla przyzwoitości na os­tatni guzik czu­jemy niesmak jes­teśmy zaskoczeni jak śniętą rybą leżącą niczym suchy ka­wałek drewna w rażącym słońcu pod­czas nie­dziel­ne­go spaceru na drodze wśród winorośli miłość jest jak cza­rodziej­ska sztuczka żyje chwilą i nie zno­si powtórzeń ****** *** ...bo do­tyk jest... ...jak po­całunek motyla... Nie ma nicze­go bar­dziej de­likat­ne­go, jak muśnięcie MIŁOŚCI i skrzy­deł MOTYLA... ...wte­dy każdym zmysłem czu­jemy ra­dość uniesienia... ****** ***