Za­tańczyć nocą, czuć jak spływające po Nas krop­le deszczu zmy­wają resztki gniewu… Następne­go dnia poczuć na So­bie pro­mienie słońca, które budzą w Nas za­nie­chaną przez gniew miłość… *dla Ko­goś za wczo­raj­szą roz­mo­we nocą 


za­ńczyć-nocą-czuć-jak spływają-po nas-krop­-deszczu-zmy­wają-resztki-gniewu-następne­go-dnia-poczuć-na so­bie-pro­mienie-słońca
kate-emza­tańczyćnocączućjak spływającepo naskrop­ledeszczuzmy­wająresztkigniewu…następne­godniapoczućna so­biepro­mieniesłońcaktórebudząw nasza­nie­chanąprzezgniewmiłość…dlako­gośza wczo­raj­sząroz­mo­wenocą za­tańczyć nocączuć jak spływającejak spływające po naspo nas krop­lekrop­le deszczudeszczu zmy­wajązmy­wają resztkiresztki gniewu…gniewu… następne­gonastępne­go dniadnia poczućpoczuć na so­biena so­bie pro­mieniepro­mienie słońcaktóre budząbudzą w nasw nas za­nie­chanąza­nie­chaną przezprzez gniewgniew miłość…miłość… *dla*dla ko­gośko­goś za wczo­raj­sząza wczo­raj­szą roz­mo­weroz­mo­we nocą czuć jak spływające po nasjak spływające po nas krop­lepo nas krop­le deszczukrop­le deszczu zmy­wajądeszczu zmy­wają resztkizmy­wają resztki gniewu…resztki gniewu… następne­gogniewu… następne­go dnianastępne­go dnia poczućdnia poczuć na so­biepoczuć na so­bie pro­mieniena so­bie pro­mienie słońcaktóre budzą w nasbudzą w nas za­nie­chanąw nas za­nie­chaną przezza­nie­chaną przez gniewprzez gniew miłość…gniew miłość… *dlamiłość… *dla ko­goś*dla ko­goś za wczo­raj­sząko­goś za wczo­raj­szą roz­mo­weza wczo­raj­szą roz­mo­we nocą 

Z dnia 17 ma­ja nie mów mi o deszczu Z dnia następne­go nie mówmy o powietrzu A z każdym ko­lej­nym co nas do­tyka Co po zachodzie słońca wraz z tym ry­mem częstochow­skim znika Daj­my so­bie od­czuć pot­rzebę nas oboj­ga Da­lej mówmy so­bie prawdę Cho­ciaż by­wa niewygodna Kil­ka krop­li spa­dających z dachu Uderzających w blachę, obudziło nagle Przy­pomi­nając, ile ma­my spraw na karku A ile możemy zro­bić leżąc bezwładnie Głowa pęka od bólu, kon­sekwen­cje zdarzeń Wczo­raj­sza noc, naj­gorętsza z ostatnich Nies­pożyte ilości wódki i na­gie panie Go­towe na wszys­tko! I jak tu się nie zabawić? Syn­drom dnia wczo­raj­sze­go, ob­ja­wiony dzisiaj Pot­worne bo­leści i cu­dow­ny smak wody Obiecując so­bie, że już więcej ze­ro picia To przy naj­bliższej okaz­ji i tak nie odmówisz sobie.Po­pat­rzyłam w lus­tro...Nie chciałam te­go widzieć, krop­le łez spływające po po­liczkach tyl­ko uświado­miły mi moją żałość. To, jak trud­no do­konać dob­re­go wy­boru, wy­boru, który uszczęśli­wi nas obo­je. Który będzie w sta­nie zat­rzy­mać tą niepos­kro­mioną roz­pacz, usu­nie ścianę nas dzielącą..Na­miętność przy­niosła nas kto­regoś dnia, a śmierć za­bie­rze które­goś wieczoru.w mglis­ty poranek swe myśli prze­lewam na sza­re stro­ny sta­rego dzien­ni­ka pro­mienie gwiazd łap­czy­wie próbują dot­rzeć do ro­sy pojącej zielo­ne trawy cicha mu­zyka rzeki prze­budza nas do działania ty na­dal leżysz koło mnie w ciszy wpat­ru­jemy się w niebo ...po­zos­tać je­dynie po­wiewem wiatru by móc nocą podziwiać w oceanie - morze gwiazd i w połud­nie nad lus­trem wód czuć słońca w obyd­wu stron.