Za­biłam Cię w sobie wie­czo­rem przed świtem uto­piłam wszys­tko co jest Tobą we mnie trze­ma butelkami wytrawnego - jak śmierć- wi­na zalałam to co no­si imię Twoje zabiłam za-biłam zaaapiłam i już nic nie ma jut­rzen­ka mnie wita umierasz 


za­biłam-cię-w-sobie-wie­czo­rem-przed-świtem-uto­piłam-wszys­tko-co jest tobą-we-mnie-trze­-butelkami-wytrawnego-jak śmierć-wi­na
uśmiechnięta anielicaza­biłamcięsobiewie­czo­remprzedświtemuto­piłamwszys­tkoco jest tobąwemnietrze­mabutelkamiwytrawnegojak śmierćwi­nazalałamtocono­siimiętwojezabiłamzabiłamzaaapiłamjużnicnie majut­rzen­kawitaumierasz za­biłam cięw sobiesobie wie­czo­remwie­czo­rem przedprzed świtemświtem uto­piłamuto­piłam wszys­tkowszys­tko co jest tobąco jest tobą wewe mniemnie trze­matrze­ma butelkamibutelkami wytrawnegowytrawnegojak śmierćwi­na zalałamco no­sino­si imięimię twojetwoje zabiłamzaaapiłam ii jużjuż nicnic nie manie ma jut­rzen­kajut­rzen­ka mniemnie witawita umierasz za­biłam cię wcię w sobiew sobie wie­czo­remsobie wie­czo­rem przedwie­czo­rem przed świtemprzed świtem uto­piłamświtem uto­piłam wszys­tkouto­piłam wszys­tko co jest tobąwszys­tko co jest tobą weco jest tobą we mniewe mnie trze­mamnie trze­ma butelkamitrze­ma butelkami wytrawnegobutelkami wytrawnegozalałam to coco no­si imięno­si imię twojeimię twoje zabiłamzaaapiłam i jużi już nicjuż nic nie manic nie ma jut­rzen­kanie ma jut­rzen­ka mniejut­rzen­ka mnie witamnie wita umierasz 

Chwy­cił mnie moc­no za rękę. Od­wróciłam się. Po­pat­rzył mi głębo­ko w oczy. Po­wie­dział: Spo­tykam ludzi na uli­cy... Ludzi za który­mi kiedyś pew­nie po­leciałabym w ogień. Ludzi którzy kiedyś by­li dla mnie wszys­tkim i niczym. Ludzi których kiedyś kochałam, lu­biłam, wiel­biłam... niena­widziłam.A te­raz....te­raz na­wet się za ni­mi nie oglądam... Są dla mnie jak zim­ny je­sien­ny wiatr. Obojętni.Dla nich jes­teś ze­rem a dla mnie jes­teś kimś kto pot­ra­fi zrozumieć po­cie­szyć przy­tulić i po­wie­dzieć że jut­ro wszys­tko będzie dobrze A Ty po pros­tu od­szedłeś. Nie zas­ta­nawiasz się już co u mnie, jak so­bie radze, jak żyje bez Ciebie. Może nie wiesz ile dla mnie znaczysz, a może nic Cie to nie ob­chodzi. Ale po­winieneś wie­dzieć jaką dziurę zro­biłeś u moim ser­cu. Tyl­ko nie pot­ra­fię szczerze z Tobą po­roz­ma­wiać. Bo prze­cież już nie rozmawiamy.Po­zos­ta­wiono mnie, bym czu­wał. Zno­siłem ból od­mrożeń z sa­mot­ności, gdy wszys­cy grza­li się w sku­pis­kach przy og­nisku. Nau­czo­no mnie jak zno­sić ból, by nie um­rzeć. Nau­czo­no mnie jak żyć i umierać, jed­nakże wciąż cier­piałem, bo nie wie­działem jak wy­bierać po­między życiem a śmiercią.Zgu­biłam siebie , Części mo­jej duszy ktoś mi zabrał Bez­powrot­nie . Zgu­biłam is­tnienie , Jak­by ktoś mnie ok­radł ,jak­by za­bił Nieroz­trop­nie . Czuję ni­cość , Jak­by części Mo­jej dziw­nej egzys­ten­cji , Ktoś roz­dał Złym ludziom . Nie czuję , Że pat­rzysz , Uważasz ,bo mu­sisz . Nie mu­sisz ,  Nie od­chodź , Pomóż mi szu­kać Mo­jej zgu­bionej duszy .