za­gubiony element jak ta­lia kart bez asa brak jed­ne­go oddala od up­ragnionej pełni do­tykasz myślą w ciszy się karmisz cze­kając na coś co sa­mo nie przyjdzie daję ci uśmiech na wiatr kładę żale już uleciałe na­pełnij się spokojem by poczuć w od­dechu lek­kość czys­te­go serca wyb­ra­kowa­ne to szczęście gdy ścis­kasz w dłoniach zemste 


za­gubiony-element-jak-­lia-kart-bez-asa-brak-jed­ne­go-oddala-od-up­ragnionej-peł-do­tykasz-myślą-w-ciszy ę-karmisz-cze­kając-na coś
papużkaza­gubionyelementjakta­liakartbezasabrakjed­ne­gooddalaodup­ragnionejpełnido­tykaszmyśląciszy siękarmiszcze­kającna coścosa­monie przyjdziedajęci uśmiechnawiatrkładężalejużuleciałena­pełnij sięspokojembypoczućw od­dechulek­kośćczys­te­gosercawyb­ra­kowa­neto szczęściegdyścis­kaszw dłoniachzemste za­gubiony elementelement jakjak ta­liata­lia kartkart bezbez asaasa brakbrak jed­ne­gojed­ne­go oddalaoddala odod up­ragnionejup­ragnionej pełnipełni do­tykaszdo­tykasz myśląmyślą ww ciszy sięciszy się karmiszkarmisz cze­kająccze­kając na cośna coś coco sa­mosa­mo nie przyjdzienie przyjdzie dajędaję ci uśmiechci uśmiech nana wiatrwiatr kładękładę żależale jużjuż uleciałeuleciałe na­pełnij sięna­pełnij się spokojemspokojem byby poczućpoczuć w od­dechuw od­dechu lek­kośćlek­kość czys­te­goczys­te­go sercaserca wyb­ra­kowa­newyb­ra­kowa­ne to szczęścieto szczęście gdygdy ścis­kaszścis­kasz w dłoniachw dłoniach zemste za­gubiony element jakelement jak ta­liajak ta­lia kartta­lia kart bezkart bez asabez asa brakasa brak jed­ne­gobrak jed­ne­go oddalajed­ne­go oddala ododdala od up­ragnionejod up­ragnionej pełniup­ragnionej pełni do­tykaszpełni do­tykasz myślądo­tykasz myślą wmyślą w ciszy sięw ciszy się karmiszciszy się karmisz cze­kająckarmisz cze­kając na coścze­kając na coś cona coś co sa­moco sa­mo nie przyjdziesa­mo nie przyjdzie dajęnie przyjdzie daję ci uśmiechdaję ci uśmiech naci uśmiech na wiatrna wiatr kładęwiatr kładę żalekładę żale jużżale już uleciałejuż uleciałe na­pełnij sięuleciałe na­pełnij się spokojemna­pełnij się spokojem byspokojem by poczućby poczuć w od­dechupoczuć w od­dechu lek­kośćw od­dechu lek­kość czys­te­golek­kość czys­te­go sercaczys­te­go serca wyb­ra­kowa­neserca wyb­ra­kowa­ne to szczęściewyb­ra­kowa­ne to szczęście gdyto szczęście gdy ścis­kaszgdy ścis­kasz w dłoniachścis­kasz w dłoniach zemste 

Byłaś szaleństwem Gorącem piekielnym Byłaś radością Stud­nią bez dna Ogółem wszystkim Całkowitością Tak jakbyś… Roz­sy­pałaś się Jak ta­lia kart Bez ASA Bez znaczenia Jak sa­me domino Co kro­pek nie ma Ob­ra­zek z puzzli Lecz na klej ułożone W kim jest wina? Lub też, w czym? Kto ten spra­wił czyn? Co zep­suło to, co dobre? Nikt i nic od­po­wie­dzi nie zna Ale ja­ka w tym ro­la ma?  Szu­kając ak­ceptac­ji u in­nych naj­pewniej dos­ta­niesz ba­las­tu ser­ca, znaj­dując ją w so­bie uzys­kasz lek­kość duszy.Wy­pełnij mnie snami O roz­koszy bez granic Wy­pełnij po brze­gi Niemo­ral­nym westchnieniem Wy­pełnij mnie złudzeń radością Ciał kołysaniem Wy­pełnij mnie całą Wy­pełnij mnie sobą Już nie mogę. Brak mi snu. Słowa wciąż się gnieżdżą w gardle. Już nie mogę. Brak mi tchu. A dech mi za­biera gdy ci w oczy patrzę. Jed­nak nie wiem co mi dzi­siaj na myśl przyjdzie. Czy to będziesz ty  czy może tyl­ko gwiaz­dy błysk. Co nas łączy, czy wiesz może? Bo ogień mi kłęby słońca z oczu zrywa. Bo mi wo­da z oczu kapie. Bo mi przyk­ro że Cię kochać już nie potrafię.Gdy­by mi choć jed­no zwierzę za­ginęło, rwałabym włosy, żeby je od­na­leźć. Gdy­by coś mu się stało, pękło by mi ser­ce. Już pękło. Kiedy od­szedł se­niorek, nie przes­tałam płakać. To jest ludzkie. Tyl­ko bez ser­ca są obojętni na jedną sztukę, je­den pro­cent. Tyl­ko bez serca.Bro­niłam się długo, dziel­nie, Jak lwica Bałam się te­go, że przyjdzie, Bo przyjdzie I przyszła... tak cicho, spokojnie Zak­radła się od tyłu, Po­deszła mnie sposobem, Nie zauważyłam, prze­cie mu­ry tak wysokie Do serca Co słabe, skrzywdzone A jed­nak, czuj­ność uśpiła Lecz gdy z le­tar­gu wyr­wać się raczyła Było za późno Już była, jest Została Pod­dałam się, przegrałam De­likat­nie dotknęła Mu­ry zburzyła, płomyk roznieciła, W dłonie ser­ce de­likat­nie wzięła I blas­ku na­dała życia Oczy zam­knęłam, Od­dałam się jej cała Skapitulowałam Szczęśli­wa, zakochana