Za­miast owinąć człowieka jak choćby Koc ciepły niemow­le To drze się ta noc w kawałki Pru­je się swe­ter noc­ny z lewej Świt odsłaniając na niebie I do czar­ne­go gra­natu już błękit się wkra­da Roz­ry­wa się ta noc w ka­wałki Jak prześcieradło zleżałe na strychu Słyszę to  Ko­ty drą tę noc 


za­miast-owinąć-człowieka-jak choćby-koc-ciepły-niemow­-to-drze ę- noc-w kawałki-pru­ ę-swe­ter-noc­ny-z lewej-Świt-odsłaniając
lunaloveza­miastowinąćczłowiekajak choćbykocciepłyniemow­letodrze sięta nocw kawałkipru­je sięswe­ternoc­nyz lewejŚwitodsłaniającna niebiedo czar­ne­gogra­natujużbłękit sięwkra­daroz­ry­wa sięw ka­wałkijakprześcieradłozleżałena strychusłyszęto ko­tydrątę noc za­miast owinąćowinąć człowiekaczłowieka jak choćbyjak choćby kockoc ciepłyciepły niemow­ledrze się ta nocta noc w kawałkiw kawałki pru­je siępru­je się swe­terswe­ter noc­nynoc­ny z lewejz lewej ŚwitŚwit odsłaniającodsłaniając na niebiena niebie ii do czar­ne­godo czar­ne­go gra­natugra­natu jużjuż błękit siębłękit się wkra­dawkra­da roz­ry­wa sięroz­ry­wa się ta nocta noc w ka­wałkiw ka­wałki jakjak prześcieradłoprześcieradło zleżałezleżałe na strychuna strychu słyszęsłyszę to to  ko­tyko­ty drądrą tę noc za­miast owinąć człowiekaowinąć człowieka jak choćbyczłowieka jak choćby kocjak choćby koc ciepłykoc ciepły niemow­leniemow­le to drze siędrze się ta noc w kawałkita noc w kawałki pru­je sięw kawałki pru­je się swe­terpru­je się swe­ter noc­nyswe­ter noc­ny z lewejnoc­ny z lewej Świtz lewej Świt odsłaniającŚwit odsłaniając na niebieodsłaniając na niebie ina niebie i do czar­ne­goi do czar­ne­go gra­natudo czar­ne­go gra­natu jużgra­natu już błękit sięjuż błękit się wkra­dabłękit się wkra­da roz­ry­wa sięwkra­da roz­ry­wa się ta nocroz­ry­wa się ta noc w ka­wałkita noc w ka­wałki jakw ka­wałki jak prześcieradłojak prześcieradło zleżałeprześcieradło zleżałe na strychuzleżałe na strychu słyszęna strychu słyszę to słyszę to  ko­tyto  ko­ty drąko­ty drą tę noc 

Za ok­na­mi świt W oczach sen­ny kit Dzień już wstaje Mnie nie staje Ot i przeszła noc Obok leży ona Nocą zawiedziona Obiecałem raje Jed­nak mi nie staje Już ko­lejną noc Wstyd mnie szarpie Rwą mnie harpie Wiek przeminął Or­gan zwinął Zab­rał z sobą moc Tak się zdarza Czas lekarza Ko­lej rzeczy Viag­ra leczy Jeszcze noc­na wróci moc Pot­rzeb­na była owa noc, przedziw­na noc, aby wy­wołać tę jedną chwilę, która z pew­nością nig­dy już się nie powtórzy.Noc, Mrok, Te­raz widzę dokładnie, Ka­lec­two mo­jej duszy, W tej cze­ni ja­wią mi się, Dziury w niej powypalane, Noc, Światło księżyca, Słyszę bicie, Ze­gar na ścianie, Ser­ce w piersi, Raz jed­no, raz drugie, Noc, Mo­je łóżko, Do­biega mnie muzyka, To myśli niepokorne, W dzień uśpione, Tańczą w mo­jej głowie, Cisza, Bezsenność, Ma­luję jej obraz, Bar­wa­mi moich wspomnień, Mi­jają minuty, 4:15, świta.W tą noc gwieździstą Gdy jes­teśmy sami, A w ser­cach naszych Mu­zyka piękna gra Wy­ciągnij proszę ręke swą I do tańca zap­roś mnie Bo z Tobą za­tańczyć chcę W tą niezywkłą, magiczną Roz­gwieżdżoną noc.Każda noc po­win­na kończyć się świtem. Szko­da że niektórzy noc tyl­ko lubią.Spoglądała na noc­ny pejzaż roz­ciągający się wokół i pod jej sto­pami, jak czar­ne morze bez wi­docznych granic.