za­palasz mnie nieświadomie tak bar­dzo roz­grze­wasz ciepłotą ser­ca i słowem płonę, duży ten płomień is­krzę - niczym świeca ociekam lawą uczuć spływam na podłogę leżę bez ruchu, dumam by w chłodzie bez Ciebie zas­tygnąć nieruchomo twar­da parafina… *enjoy 


za­palasz-mnie-nieświadomie-tak-bar­dzo-roz­grze­wasz-ciepłotą-ser­ca-i słowem-płonę-ży-ten-płomień-is­krzę- niczym-świeca-ociekam
papużkaza­palaszmnienieświadomietakbar­dzoroz­grze­waszciepłotąser­cai słowempłonędużytenpłomieńis­krzę niczymświecaociekamlawąuczućspływamna podłogęleżębezruchudumambyw chłodzieciebiezas­tygnąćnieruchomotwar­daparafina…enjoy za­palasz mniemnie nieświadomienieświadomie taktak bar­dzobar­dzo roz­grze­waszroz­grze­wasz ciepłotąciepłotą ser­caser­ca i słowemi słowem płonęduży tenten płomieńpłomień is­krzę niczym świecaświeca ociekamociekam lawąlawą uczućuczuć spływamspływam na podłogęna podłogę leżęleżę bezbez ruchudumam byby w chłodziew chłodzie bezbez ciebieciebie zas­tygnąćzas­tygnąć nieruchomonieruchomo twar­datwar­da parafina…parafina… *enjoy za­palasz mnie nieświadomiemnie nieświadomie taknieświadomie tak bar­dzotak bar­dzo roz­grze­waszbar­dzo roz­grze­wasz ciepłotąroz­grze­wasz ciepłotą ser­caciepłotą ser­ca i słowemser­ca i słowem płonęduży ten płomieńten płomień is­krzę niczym świeca ociekamświeca ociekam lawąociekam lawą uczućlawą uczuć spływamuczuć spływam na podłogęspływam na podłogę leżęna podłogę leżę bezleżę bez ruchudumam by w chłodzieby w chłodzie bezw chłodzie bez ciebiebez ciebie zas­tygnąćciebie zas­tygnąć nieruchomozas­tygnąć nieruchomo twar­danieruchomo twar­da parafina…twar­da parafina… *enjoy 

jak bar­dzo trze­ba być głodnym by kar­mić się snami jak bar­dzo spragnionym by w chłodzie poranka spi­jać rosę z ko­niczy­ny zdeptanej ser­ca pękają niczym wazon przez nieuwagę strącony i żal tyl­ko kwiatów ściętych przed­wcześnie nie bądź zazdrosny kochany o białą ścianę, gdy na niej ucichnę słonecznikami • przej­rzyście zim­ne spoj­rze­nie przeszy­wa jak lo­dowy grot a jed­nak jest w nim coś ciepłego coś co roz­grze­wa krwiobieg przy­jem­nie jest wzdychać do Ciebie i marzyć że wzdychasz tak samo choćby mroźnym su­rowym oddechem roz­grze­wa mnie myśl o Tobie Wyp­lu­wam to z siebie, Stworzyłam potwora. Co mogło pow­stać z Ciebie i mnie? Więc wyp­lu­je, zwymiotuje, Bez uczuć, bo po co? Wiem, że go nie chcesz, Ja nie chcę go też. Za­pom­nij o grzechu, Brak cza­su na sumienie. Nie chcę już Ciebie I siebie też nie. Potwór się wykluł, W zło nam obrośnie, Kiedyś nas zniszczy, Bez uczuć, bo po co? naj­bar­dziej lu­bię gdy ciemną nocą przychodzisz do mnie niczym tajemnica gdy w czułych objęciach uk­ry­ta za­sypiam i chwy­tam kur­czo­wo i trzy­mam się życia w tej cud­nej roz­koszy w twych oczu pieszczocie ma­leńka tak leżę pod tar­czą księżyca Na chwilę zat­rzy­mam się w Twoich źrenicach w bez­ruchu Nieba gra­natem oblana Na chwilę utonę w za­pachu pieszczot dry­fując w la­biryn­cie ramion Na chwilę dot­knę ser­ca drżenie otu­lając się je­go ciepłem Na chwilę za­mykam oczy czuję przychodzisz z wiat­rem roz­le­wasz się melodią i wiem że jesteś 13.06.2016 Malusia_035