zap­roszę Cię kiedyś Kocha­nie do siebie pójdę po dzba­nek i filiżankę a Ty usiądziesz i będziesz jak w niebie od­mierzę Ci ciepłej miłości szklankę wy­pijesz jej łyka ot delikatnie oce­nisz i po­wiesz ja­ki jej smak wiesz prze­cież że dusze nam bratnie bo dzieli nas trochę już wspólnych lat sie­dzisz wciąż cicho i pi­jesz powoli spoglądasz na mnie swym tkli­wym wzrokiem twa ręką wciąż czu­le moją miętoli na­miętność kroczy do nas z urokiem 


zap­roszę-cię-kiedyś-kocha­nie-do siebie-pójdę-po dzba­nek-i filiżankę-a-ty usiądziesz-i będziesz-jak w niebie-od­mierzę
welusiazap­roszęciękiedyśkocha­niedo siebiepójdępo dzba­neki filiżankęty usiądzieszi będzieszjak w niebieod­mierzęci ciepłejmiłościszklankęwy­pijeszjejłykaot delikatnieoce­niszi po­wieszja­kismakwieszprze­cieżże duszenambratniebodzielinastrochęjużwspólnychlatsie­dziszwciążcichoi pi­jeszpowolispoglądaszna mnieswymtkli­wymwzrokiemtwarękączu­lemojąmiętolina­miętnośćkroczydo nasz urokiem zap­roszę cięcię kiedyśkiedyś kocha­niekocha­nie do siebiedo siebie pójdępójdę po dzba­nekpo dzba­nek i filiżankęty usiądziesz i będzieszi będziesz jak w niebiejak w niebie od­mierzęod­mierzę ci ciepłejci ciepłej miłościmiłości szklankęszklankę wy­pijeszwy­pijesz jejjej łykałyka ot delikatnieot delikatnie oce­niszoce­nisz i po­wieszi po­wiesz ja­kija­ki jejjej smaksmak wieszwiesz prze­cieżprze­cież że duszeże dusze namnam bratniebratnie bobo dzielidzieli nasnas trochętrochę jużjuż wspólnychwspólnych latlat sie­dziszsie­dzisz wciążwciąż cichocicho i pi­jeszi pi­jesz powolipowoli spoglądaszspoglądasz na mniena mnie swymswym tkli­wymtkli­wym wzrokiemwzrokiem twatwa rękąręką wciążwciąż czu­leczu­le mojąmoją miętolimiętoli na­miętnośćna­miętność kroczykroczy do nasdo nas z urokiem zap­roszę cię kiedyścię kiedyś kocha­niekiedyś kocha­nie do siebiekocha­nie do siebie pójdędo siebie pójdę po dzba­nekpójdę po dzba­nek i filiżankęi filiżankę a ty usiądziesza ty usiądziesz i będzieszty usiądziesz i będziesz jak w niebiei będziesz jak w niebie od­mierzęjak w niebie od­mierzę ci ciepłejod­mierzę ci ciepłej miłościci ciepłej miłości szklankęmiłości szklankę wy­pijeszszklankę wy­pijesz jejwy­pijesz jej łykajej łyka ot delikatniełyka ot delikatnie oce­niszot delikatnie oce­nisz i po­wieszoce­nisz i po­wiesz ja­kii po­wiesz ja­ki jejja­ki jej smakjej smak wieszsmak wiesz prze­cieżwiesz prze­cież że duszeprze­cież że dusze namże dusze nam bratnienam bratnie bobratnie bo dzielibo dzieli nasdzieli nas trochęnas trochę jużtrochę już wspólnychjuż wspólnych latwspólnych lat sie­dziszlat sie­dzisz wciążsie­dzisz wciąż cichowciąż cicho i pi­jeszcicho i pi­jesz powolii pi­jesz powoli spoglądaszpowoli spoglądasz na mniespoglądasz na mnie swymna mnie swym tkli­wymswym tkli­wym wzrokiemtkli­wym wzrokiem twawzrokiem twa rękątwa ręką wciążręką wciąż czu­lewciąż czu­le mojączu­le moją miętolimoją miętoli na­miętnośćmiętoli na­miętność kroczyna­miętność kroczy do naskroczy do nas z urokiem 

Mi­ja je­den dzień cze­kasz z utęsknieniem Gdy ko­lej­ny mi­nie życie tra­ci smak Bro­nisz się przed błędu popełnieniem Myślisz, kiedy zno­wu po­wiesz tak. Two­ja dro­ga pełna przeszkód i zakrętów Wciąż sa­mot­nie sta­rasz dojść się do jej dna Próbu­jesz uciec z życia pędu Gdyż miłość zła wy­pełnia Cię do cna... Wciąż myślisz o wiel­kim uczuciu Cze­kasz aż z ser­ca ule­ci Ci strach Żyjesz w bólu wiel­kiego poczuciu Może osiągniesz swój cel w swoich snach.Minęło już ty­le lat Ty wciąż w mo­jej głowie I mi­mo, że dro­gi się rozeszły Nig­dy Cię nie zapomnę Wiem, że to niepop­rawne Wciąż tęsknić za Tobą Masz już swo­je życie Chy­ba mam coś z głową. Uczu­cia tak łat­wo nie giną Wciąż duszą mnie nieustannie Chciałabym je zabić Jed­nak nie potrafię Jed­no się skończyło In­ne na­dal będzie trwać Tak be­zus­tannie, jeszcze wiele lat...zbierasz zapach z mo­jej skóry tuż zza ucha i od­dechem roz­wiewasz włosy chciałam Ci tylko pokazać wie­czor­ne niebo a zamieram ze wzrokiem ut­kwionym w ko­ronie drzew z wyciągniętą do księżyca ręką chłonę rozkoszy pełzające ogniki i zdradzam się dreszczem od­su­wasz się i na ramiona zarzu­casz mi własną kurtkę ob­serwu­jesz księżyc w który wciąż mierzę palcem Nic mnie już nie smu­ci , ani też nie cie­szy .Nic mnie już nie bo­li , nie po­siadam wo­li. Nic mnie już nie ku­si , na­wet żeby zgrzeszyć.Jes­tem też po­wol­na , bo gdzie mam się spie­szyć?Nie od­czu­wam głodu , nie od­czu­wam chłodu , a Ty py­tasz : ''Co tam u mnie ?Czas to tyl­ko pędzący samochód, Bez ha­mulców, a kierow­cy wciąż brak. Po co prze­liczasz codzien­nie dochód, Jedząc, to sa­mo tra­cisz ów smak... I wiesz, że trzy­mając moją rękę, Nie wszys­tko jest tak sa­mo stabilne. Niewol­niczo, jak ry­ba łapie przynęte, Próbuję uwol­nić się. Ciszą za­mil­knę. Słońce też kiedyś zaśnie snem wiecznym, A ja kuszo­ny Twoim ciałem, będę się wił.Wciaz za­daje so­bie pytanie... Co ro­bie zle..? Prze­ciez Tyl­ko Kocham i kocha­na chce byc.. Dlacze­go zaw­sze wychodze na najgorsza.. Juz mi sie nie chce... Gas­nie mo­ja nadzieja.. Po­woli, tra­ce wiare i sile.. Aby zyc, jak zaw­sze prag­ne­lam .. By zyc dla Ciebie i dla Ciebie umrzec... Nig­dy nie ocze­kiwa­lam nic w zamian.. Procz uczu­cia tak sil­ne­go jak moje I twych ra­mion.. najbezpieczniejszch.. Ale kiedy od­da­lam Ci swo­je ser­ce , ca­la siebie... Doszczetnie,. Ty wiesz, ze zaw­sze bede..... I bede.. Ty wiesz...