Zaw­sze jed­nak roz­poznaję siły, które mają kształto­wać mo­je życie. Poz­wa­lam im działać. Cza­sem prze­walają się przez mo­je życie jak hu­ragan. Kiedy in­dziej wstrząsają tyl­ko grun­tem pod moimi sto­pami, tak że tkwią później na in­nej ziemi, a wte­dy ktoś lub coś zos­ta­je pochłonięty. Umac­niam swoją po­zycję w cza­sie trzęsienia ziemi. Kładę się i poz­wa­lam, by hu­ragan prze­leciał na­de mną. Nig­dy nie walczę.


zaw­sze-jed­nak-roz­poznaję-ły-które-mają-kształto­wać-mo­-życie-poz­wa­lam im działać-cza­sem prze­walają ę-przez-mo­
josephine hartzaw­szejed­nakroz­poznajęsiłyktóremająkształto­waćmo­jeżyciepoz­wa­lam im działaćcza­sem prze­walają sięprzezżyciejak hu­ragankiedy in­dziejwstrząsajątyl­kogrun­tempodmoimisto­pamitakże tkwiąpóźniejna in­nejziemia wte­dyktoślubcośzos­ta­jepochłoniętyumac­niam swojąpo­zycjęw cza­sietrzęsieniaziemikładę sięi poz­wa­lamby hu­raganprze­leciałna­demnąnig­dy nie walczęzaw­sze jed­nakjed­nak roz­poznajęroz­poznaję siłyktóre mająmają kształto­waćkształto­wać mo­jemo­je życiecza­sem prze­walają się przezprzez mo­jemo­je życieżycie jak hu­ragankiedy in­dziej wstrząsająwstrząsają tyl­kotyl­ko grun­temgrun­tem podpod moimimoimi sto­pamitak że tkwiąże tkwią późniejpóźniej na in­nejna in­nej ziemia wte­dy ktośktoś lublub coścoś zos­ta­jezos­ta­je pochłoniętyumac­niam swoją po­zycjępo­zycję w cza­siew cza­sie trzęsieniatrzęsienia ziemikładę się i poz­wa­lamby hu­ragan prze­leciałprze­leciał na­dena­de mnązaw­sze jed­nak roz­poznajęjed­nak roz­poznaję siłyktóre mają kształto­waćmają kształto­wać mo­jekształto­wać mo­je życiecza­sem prze­walają się przez mo­jeprzez mo­je życiemo­je życie jak hu­ragankiedy in­dziej wstrząsają tyl­kowstrząsają tyl­ko grun­temtyl­ko grun­tem podgrun­tem pod moimipod moimi sto­pamitak że tkwią późniejże tkwią później na in­nejpóźniej na in­nej ziemia wte­dy ktoś lubktoś lub coślub coś zos­ta­jecoś zos­ta­je pochłoniętyumac­niam swoją po­zycję w cza­siepo­zycję w cza­sie trzęsieniaw cza­sie trzęsienia ziemiby hu­ragan prze­leciał na­deprze­leciał na­de mną

Wciaz za­daje so­bie pytanie... Co ro­bie zle..? Prze­ciez Tyl­ko Kocham i kocha­na chce byc.. Dlacze­go zaw­sze wychodze na najgorsza.. Juz mi sie nie chce... Gas­nie mo­ja nadzieja.. Po­woli, tra­ce wiare i sile.. Aby zyc, jak zaw­sze prag­ne­lam .. By zyc dla Ciebie i dla Ciebie umrzec... Nig­dy nie ocze­kiwa­lam nic w zamian.. Procz uczu­cia tak sil­ne­go jak moje I twych ra­mion.. najbezpieczniejszch.. Ale kiedy od­da­lam Ci swo­je ser­ce , ca­la siebie... Doszczetnie,. Ty wiesz, ze zaw­sze bede..... I bede.. Ty wiesz...Myśli o tobie - puszys­te czar­ne koty W dzień Łapię je cza­sem kątem oka Omi­jam z daleka Nie poz­wa­lam im prze­biec mi drogi Nocą Wy­daje się nagle Że po­wiet­rze jest pełne Prze­nik­li­wych oczu i błyszczące­go futra Mruczą pod łóżkiem Skra­dają przez okno Cicho układają wokół Aż w końcu Ciężko Czte­rema łapami Przyg­niatają serce Chodzi mi o to, aby język giętki Po­wie­dział wszys­tko, co po­myśli głowa: A cza­sem był jak piorun jas­ny, prędki, A cza­sem smut­ny ja­ko pieśń stepowa, A cza­sem ja­ko skar­ga nim­fy miętki, A cza­sem piękny jak aniołów mowa... Aby prze­leciał wszys­tka ducha skrzydłem. Stro­fa być win­na tak­tem, nie wędzidłem.I znów to się dzieje, znów zos­ta­je sa­ma a ty­le poświęci­lam.Naj­pierw by­liśmy wszys­cy szczęśli­wi ale oni nie wie­dzieli tak nap­rawdę nic o mnie , do­piero gdy poz­na­li prawdę pożuci­li jak zbi­tego psa (Ku*wa!!). Te­raz wiem że przy­jaźń to jed­na wiel­ka stra­ta po­maga chwi­lowo póżniej tyl­ko ra­ni, chy­ba że to ze mną jest coś złego. Przy­jaźń nie jest stworzo­na dla mnie Plot­ka to naj­dot­kliw­sza bron. Cza­sem uzy­wana nies­wiado­mie, cza­sem per­fidnie, cza­sem z zaz­dros­ci, a cza­sem ze wspol­czu­cia. Cza­sem z mi­los­ci, cza­sem z niena­wis­ci. ZAW­SZE jed­nak zabija.Dziękuję za wspom­nienia, które będą ze mną na zaw­sze. Jed­nak naj­bar­dziej za to, że po­kazałeś mi, iż na­dej­dzie czas, kiedy będę mogła poz­wo­lić Ci odejść.