Zaw­sze mnie py­tają, czy nie boję się, że pew­ne­go dnia stwier­dzę, że nie mam już żad­ne­go po­mysłu na film. To mi nie gro­zi. Boję się cze­goś zu­pełnie in­ne­go – że umrę za­nim zdążę sfil­mo­wać wszys­tkie mo­je pomysły.


zaw­sze-mnie-py­tają-czy-nie boję-ę-że pew­ne­go-dnia-stwier­dzę-że nie mam-już-żad­ne­go-po­mysłu-na film
woody allenzaw­szemniepy­tajączynie bojęsięże pew­ne­godniastwier­dzęże nie mamjużżad­ne­gopo­mysłuna filmto mi nie gro­ziboję sięcze­gośzu­pełniein­ne­go– że umręza­nimzdążęsfil­mo­waćwszys­tkiemo­jepomysłyzaw­sze mniemnie py­tajączy nie bojęnie boję sięże pew­ne­go dniadnia stwier­dzęże nie mam jużjuż żad­ne­gożad­ne­go po­mysłupo­mysłu na filmboję się cze­goścze­goś zu­pełniezu­pełnie in­ne­goin­ne­go – że umrę– że umrę za­nimza­nim zdążęzdążę sfil­mo­waćsfil­mo­wać wszys­tkiewszys­tkie mo­jemo­je pomysłyzaw­sze mnie py­tajączy nie boję sięże pew­ne­go dnia stwier­dzęże nie mam już żad­ne­gojuż żad­ne­go po­mysłużad­ne­go po­mysłu na filmboję się cze­goś zu­pełniecze­goś zu­pełnie in­ne­gozu­pełnie in­ne­go – że umręin­ne­go – że umrę za­nim– że umrę za­nim zdążęza­nim zdążę sfil­mo­waćzdążę sfil­mo­wać wszys­tkiesfil­mo­wać wszys­tkie mo­jewszys­tkie mo­je pomysły

Zawsze mnie pytają, czy nie boję się, że pewnego dnia stwierdzę, że nie mam już żadnego pomysłu na film. To mi nie grozi. Boję się czegoś zupełnie innego – że umrę zanim zdążę sfilmować wszystkie moje pomysły.Cze­go się boję? Boję się stra­cić ludzi, których kocham. Boję się, że ko­lej­ny raz mi się to przy­darzy. Boję się sa­mot­ności. Boję się kiedyś obudzić i zdać so­bie sprawę z te­go, że ni­kogo już przy mnie nie ma. Boję się jutra. Boję się dru­giego człowieka. Boję się świata.Nie boję się pająków. Prze­cież nig­dy żaden nie zro­bił mi krzyw­dy. Nie boję się ciem­ności. Prze­cież zaw­sze po omac­ku od­najdy­wałam drogę. Nie boję się burzy. Prze­cież po niej zaw­sze przychodziło słońce. Dziś boję się miłości…Niekiedy ra­niącej bar­dziej niż pająki, ciem­ność i słońce.boję się wszystkiego boję się dla Ciebie być (płomieniem co rozświet­li mrok) szu­kam sen­su wszystkiego szu­kam Cię wiecznie tak jak­byś był mi niezbędny jak­byś tworzył mą wie­czność do­tykam Cię w snach w myślach tworzę sce­nariu­sze gdzie wszys­tko ma in­ny smak gdzie się spla­tają nasze dusze czy­tać chcę Cię jak księgę chłonąc wiedzę wytrwale czuć smak twoich ust na ra­mieniu kłaść się os­pa­le chcę być, chcę czuć być częścią twe­go świata lecz boję się znów a ten strach mnie przytłacza Ogar­nia mnie strach. Wszecho­gar­niający strach i za­burza wszys­tko. Nie mogę przez niego spać, nie mogę się skupić. A dlacze­go on mnie go­ni ?  Cze­ka mnie ważne dla mnie wyz­wa­nie i chciałabym aby mo­ja pew­ność w swe umiejętności mnie nie zawiodła. Lecz boję się.to nie tak, że ja nie wiem co da­lej zro­bić ze swoim życiem...ja pop­rostu pa­nicznie boję się po­rażki. Boję się wy­ciągnąć rękę i spaść.... dla te­go za­dowa­lam się tym co mam. Wszys­tkiemu win­ny jest mój strach.