Zawsze mnie pytają, czy nie boję się, że pewnego dnia stwierdzę, że nie mam już żadnego pomysłu na film. To mi nie grozi. Boję się czegoś zupełnie innego – że umrę zanim zdążę sfilmować wszystkie moje pomysły.


zawsze-mnie-pytają-czy-nie-boję-ę-że-pewnego-dnia-stwierdzę-że-nie-mam-już-żadnego-pomysłu-na-film-to-mi-nie-grozi-boję-ę-czegoś
woody allenzawszemniepytajączyniebojęsiężepewnegodniastwierdzęmamjużżadnegopomysłunafilmtomigrozibojęsięczegośzupełnieinnegoumręzanimzdążęsfilmowaćwszystkiemojepomysłyzawsze mniemnie pytajączy nienie bojęboję sięże pewnegopewnego dniadnia stwierdzęże nienie mammam jużjuż żadnegożadnego pomysłupomysłu nana filmmi nienie groziboję sięsię czegośczegoś zupełniezupełnie innegoinnego –że umręumrę zanimzanim zdążęzdążę sfilmowaćsfilmować wszystkiewszystkie mojemoje pomysłyzawsze mnie pytajączy nie bojęnie boję sięże pewnego dniapewnego dnia stwierdzęże nie mamnie mam jużmam już żadnegojuż żadnego pomysłużadnego pomysłu napomysłu na filmmi nie groziboję się czegośsię czegoś zupełnieczegoś zupełnie innegozupełnie innego –innego – że– że umręże umrę zanimumrę zanim zdążęzanim zdążę sfilmowaćzdążę sfilmować wszystkiesfilmować wszystkie mojewszystkie moje pomysły

Zaw­sze mnie py­tają, czy nie boję się, że pew­ne­go dnia stwier­dzę, że nie mam już żad­ne­go po­mysłu na film. To mi nie gro­zi. Boję się cze­goś zu­pełnie in­ne­go – że umrę za­nim zdążę sfil­mo­wać wszys­tkie mo­je pomysły.Cze­go się boję? Boję się stra­cić ludzi, których kocham. Boję się, że ko­lej­ny raz mi się to przy­darzy. Boję się sa­mot­ności. Boję się kiedyś obudzić i zdać so­bie sprawę z te­go, że ni­kogo już przy mnie nie ma. Boję się jutra. Boję się dru­giego człowieka. Boję się świata.Boję się, cho­ler­nie się boję, że się w To­bie za­kocham. Że będę za Tobą tęsknić nap­rawdę. Że będzie bra­kować mi two­jego uśmie­chu i że to Ty będziesz wy­woływał u mnie ten naj­szczer­szy. Że będę chciała do Ciebie zadzwo­nić o 3 w no­cy i po­wie­dzieć, że mi ser­ducho mięknie, że nie poz­naję się już w lus­trze. I że zmieniłeś coś we mnie, na zawsze.to nie tak, że ja nie wiem co da­lej zro­bić ze swoim życiem...ja pop­rostu pa­nicznie boję się po­rażki. Boję się wy­ciągnąć rękę i spaść.... dla te­go za­dowa­lam się tym co mam. Wszys­tkiemu win­ny jest mój strach.Nie boję się pająków. Prze­cież nig­dy żaden nie zro­bił mi krzyw­dy. Nie boję się ciem­ności. Prze­cież zaw­sze po omac­ku od­najdy­wałam drogę. Nie boję się burzy. Prze­cież po niej zaw­sze przychodziło słońce. Dziś boję się miłości…Niekiedy ra­niącej bar­dziej niż pająki, ciem­ność i słońce.Cza­sem boję się Twoich niebies­kich oczu... Cza­sem boję się, że są prze­pełnione miłością nie do mnie...