zbyt wiele cza­su minęło od tam­tej chwi­li .... już nie jes­teśmy ta­cy jak wte­dy już nig­dy nie będziemy 


zbyt-wiele-cza­su-minęło-od-tam­tej-chwi­li-już-nie jes­teśmy-­cy-jak-wte­dy-już-nig­dy-nie będziemy 
samothnickzbytwielecza­suminęłoodtam­tejchwi­lijużnie jes­teśmyta­cyjakwte­dynig­dynie będziemy zbyt wielewiele cza­sucza­su minęłominęło odod tam­tejtam­tej chwi­lichwi­lijużjuż nie jes­teśmynie jes­teśmy ta­cyta­cy jakjak wte­dywte­dy jużjuż nig­dynig­dy nie będziemy zbyt wiele cza­suwiele cza­su minęłocza­su minęło odminęło od tam­tejod tam­tej chwi­litam­tej chwi­lijuż nie jes­teśmyjuż nie jes­teśmy ta­cynie jes­teśmy ta­cy jakta­cy jak wte­dyjak wte­dy jużwte­dy już nig­dyjuż nig­dy nie będziemy zbyt wiele cza­su minęłowiele cza­su minęło odcza­su minęło od tam­tejminęło od tam­tej chwi­liod tam­tej chwi­lijuż nie jes­teśmy ta­cyjuż nie jes­teśmy ta­cy jaknie jes­teśmy ta­cy jak wte­dyta­cy jak wte­dy jużjak wte­dy już nig­dywte­dy już nig­dy nie będziemy zbyt wiele cza­su minęło odwiele cza­su minęło od tam­tejcza­su minęło od tam­tej chwi­liminęło od tam­tej chwi­lijuż nie jes­teśmy ta­cy jakjuż nie jes­teśmy ta­cy jak wte­dynie jes­teśmy ta­cy jak wte­dy jużta­cy jak wte­dy już nig­dyjak wte­dy już nig­dy nie będziemy 

Cza­sem py­tam Go o chwi­le, w których mnie widział jak jeszcze się nie zna­liśmy. Po co? Bo lu­bie mieć tą świado­mość, że choć ob­ca już wte­dy na kil­ka se­kund po­jawiałam się w je­go myślach.I tyl­ko cza­sami Roz­myślając nad powrotem Wte­dy gdy pat­rzę wstecz Są ta­kie mo­ce których Sam nie poj­mu­je Na­wet gdy wszys­tko minęło Ma dusza nie umiera Pow­stając z po­piołów Ubieram no­wy płaszcz Gotów na no­wy dzień Sta­je do wal­ki W mych rękach tyl­ko to pióro I słowa Które już daw­no Stra­ciły sens Które już nig­dy Nie powrócą Myślisz, że cho­ry ro­zum można odróżnić od cho­rej duszy? Py­tam z cieka­wości. Ja miałem cho­re wszys­tko. Każdą po­jedyn­czą komórkę. Ale to już minęło. Może nie jes­tem całkiem zdro­wy, ale z pew­nością jes­tem uleczony.Pol­ly westchnęła. - Wszys­tkie jes­teśmy ko­bieta­mi, ma­jorze. Praw­dzi­wymi ko­bieta­mi. Nie tyl­ko przeb­ra­nymi za ko­biety. I w tej chwi­li wolę nie wkładać spod­ni, bo byłabym ko­bietą przeb­raną za mężczyznę przeb­ra­nego za ko­bietę przeb­raną za mężczyznę, i wte­dy tak by mi się wszys­tko po­mie­szało, że nie wie­działabym na­wet, jak przeklinać. A w tej chwi­li mam ochotę przek­li­nać, sir, i to bardzo.Już wiele cza­su mineło. Ty­le osób się przez mo­je życie przewineło. A ja na­dal pośród wszys­tkiego szu­kam tyl­ko Ciebie.gdy cie widzę już nic nie jest ta­kie sa­mo każdą spólna chwi­le nasza ogarnęły popioły tyl­ko w twoich oczach jes­tem kimś in­nym mis­tyczne wędrówki po­goń za szczęściem chwi­la zbłądzenia czu­je ze żyje je­sien­ny wiatr lek­ko opływa me ciało niemy szept dopływa do uszu chwi­le zamyśleń na pew­no już nic nie będzie jak dawniej