Ze śmierci objęć nikt uciec nie zdoła, choć cię wciągnęła gonitwa wesoła. Psów śmierci sfora radośnie bieży. Pies każdy w uśmiechu swoje zęby szczerzy. Gonitwa ma kres swój; psy mięsa pragną. Wszystko się skończy gdy cię dopadną.


ze-śmierci-objęć-nikt-uciec-nie-zdoła-choć-ę-wciągnęła-gonitwa-wesoła-psów-śmierci-sfora-radośnie-bieży-pies-każdy-w-uśmiechu-swoje
dean r. koontzześmierciobjęćniktuciecniezdołachoćcięwciągnęłagonitwawesołapsówsforaradośniebieżypieskażdyuśmiechuswojezębyszczerzygonitwakresswójpsymięsapragnąwszystkosięskończygdydopadnąze śmierciśmierci objęćobjęć niktnikt uciecuciec nienie zdołachoć cięcię wciągnęławciągnęła gonitwagonitwa wesołapsów śmierciśmierci sforasfora radośnieradośnie bieżypies każdykażdy ww uśmiechuuśmiechu swojeswoje zębyzęby szczerzygonitwa mama kreskres swójpsy mięsamięsa pragnąwszystko sięsię skończyskończy gdygdy cięcię dopadnąze śmierci objęćśmierci objęć niktobjęć nikt uciecnikt uciec nieuciec nie zdołachoć cię wciągnęłacię wciągnęła gonitwawciągnęła gonitwa wesołapsów śmierci sforaśmierci sfora radośniesfora radośnie bieżypies każdy wkażdy w uśmiechuw uśmiechu swojeuśmiechu swoje zębyswoje zęby szczerzygonitwa ma kresma kres swójpsy mięsa pragnąwszystko się skończysię skończy gdyskończy gdy cięgdy cię dopadną

To po­kole­nie kre­tynów ... in­terne­towa era. Wiem co by się z wa­mi stało gdy­by komórki wam po­zabierać ... Zaczęli­byście walić głowa­mi w ściany jak zombie. A 'im' właśnie o to chodzi i tak to się pew­nie skończy. Techni­ka wciąż ro­bi postęp i sprzy­ja skraj­ne­mu lenistwu. Do ne­ta odetną Ci dostęp i stra­cisz w se­kun­dzie wszystko. A kiedy się wokół rozejrzysz to uj­rzysz szwad­ro­ny śmierci i uciec im w sta­nie nie będziesz, bo będą dosłow­nie wszędzie.Pod wpływem do­tyku palców znikam by stać się tyl­ko Czuciem... Gdy słyszę głos w rozkoszy za­mieram by stać się Ciszą, która go odbije... I masz mnie choć wca­le mnie przy To­bie nie ma... w nieby­cie objęć twych ramion umieram... by przez tę chwilę być wszys­tkim dla Ciebie będąc niczym... w świecie czwo­rokątnym łoża opo­wiadam miękkiej pościeli o miłości po­między dziś, a jutro, gdy odej­dziesz i blis­kość się skończy pat­rzę jak się uśmiechasz nieobecnie już nie wzdry­gasz się gdy Cię dotykam od­dycham głęboko onieśmielona pięknem Two­jej śmierci czar­na płachta trupów toń Boże chroń nas długo chroń przyj­dzie czas pokuty i cierpienia rzeczy­wis­tość w stre­fie cienia przy­tul mnie moc­no się moc­no dłonie zaciskajmy szyb­ko śmierci się nie dajmy kocham cię chro­nię cię nie dam wrogom za­bić Cię Można mówić: kocham cię Można mówić: uwiel­biam cię Można mówić: czuję się przy to­bie bezpieczny Można mówić mi­liony tekstów Słowa. Gdy ich nie przek­ształcisz w czy­ny nie będą nicze­go warte. Bo kochać to nie tyl­ko mówić. Prze­de wszys­tkim ciężko pra­cować. Efek­ty uj­rzysz na łożu śmierci myśli roz­nieca roz­pa­lona gonitwa kwiat, błogi spokój