Zeb­rał wszys­tkie no­tat­ki, la­ta prze­myśleń, niepew­ności, szczęścia i nadziei, wszys­tko to za­war­te w za­pisa­nych drob­nym maczkiem kartkach. Uniósł je w ra­mionach niczym twarz ukocha­nej ko­biety. Wyszedł z sy­pial­ni, słysząc jak je­go bu­ty skrzy­pią po drew­nianej podłodze, po czym poszedł do drzwi pro­wadzących na strych. Ot­worzył je, za­palił światło, za­ciągnął się dy­mem pa­piero­sa, usiadł na za­kurzo­nym fotelu. To wszys­tko co mam - po­myślał. I to Wszys­tko stracone.


zeb­rał-wszys­tkie-no­tat­ki-­-prze­myśń-niepew­noś-szczęścia-i nadziei-wszys­tko-to za­war­te-w za­pisa­nych-drob­nym-maczkiem
laser showzeb­rałwszys­tkieno­tat­kila­taprze­myśleńniepew­nościszczęściai nadzieiwszys­tkoto za­war­tew za­pisa­nychdrob­nymmaczkiemkartkachuniósłje w ra­mionachniczymtwarzukocha­nejko­bietywyszedł z sy­pial­nisłyszącjak je­gobu­tyskrzy­piąpo drew­nianejpodłodzepo czymposzedłdo drzwipro­wadzącychna strychot­worzył jeza­paliłświatłoza­ciągnął siędy­mempa­piero­sausiadłna za­kurzo­nymfotelutoco mam po­myślałi to wszys­tkostraconezeb­rał wszys­tkiewszys­tkie no­tat­kila­ta prze­myśleńszczęścia i nadzieiwszys­tko to za­war­teto za­war­te w za­pisa­nychw za­pisa­nych drob­nymdrob­nym maczkiemmaczkiem kartkachuniósł je w ra­mionachje w ra­mionach niczymniczym twarztwarz ukocha­nejukocha­nej ko­bietysłysząc jak je­gojak je­go bu­tybu­ty skrzy­piąskrzy­pią po drew­nianejpo drew­nianej podłodzepo czym poszedłposzedł do drzwido drzwi pro­wadzącychpro­wadzących na strychza­palił światłoza­ciągnął się dy­memdy­mem pa­piero­sausiadł na za­kurzo­nymna za­kurzo­nym foteluwszys­tko co mami to wszys­tko straconezeb­rał wszys­tkie no­tat­kiwszys­tko to za­war­te w za­pisa­nychto za­war­te w za­pisa­nych drob­nymw za­pisa­nych drob­nym maczkiemdrob­nym maczkiem kartkachuniósł je w ra­mionach niczymje w ra­mionach niczym twarzniczym twarz ukocha­nejtwarz ukocha­nej ko­bietysłysząc jak je­go bu­tyjak je­go bu­ty skrzy­piąbu­ty skrzy­pią po drew­nianejskrzy­pią po drew­nianej podłodzepo czym poszedł do drzwiposzedł do drzwi pro­wadzącychdo drzwi pro­wadzących na strychza­ciągnął się dy­mem pa­piero­sausiadł na za­kurzo­nym fotelu

Lecz - ko­niec końcem - nie wszys­tko było stra­cone. W śnie najgłębszym - też nie wszys­tko! W obłędzie - nie wszys­tko! W zem­dle­niu - nie wszys­tko! W śmier­ci - nie wszys­tko! Na­wet w gro­bie nie wszys­tko by­wa stra­cone! W prze­ciw­nym ra­zie zab­rakłoby nieśmier­telności dla człowieka.Gdy­bym pa­lił, za­paliłbym te­raz pa­piero­sa, pat­rząc na rzekę i myśląc o tym, jak wszys­tko jest mętne i niepew­ne, a tak, nie paląc, po­myślę tyl­ko, że wszys­tko jest mętne i niepew­ne, rzeczy­wiście, ale bez pa­piero­sa, cho­ciaż pa­pieros, gdy­bym go pa­lił, sam z siebie wy­raziłby mętność i niepew­ność rzeczy, tak jak dym, gdy­bym palił.Nie wszys­tkie war­tości są war­tościami ab­so­lut­ny­mi. Błąd po­lega nie tyl­ko na tym, że się wszys­tko re­laty­wizu­je, ale i na tym, że wszys­tko się absolutyzuje.Przet­warzam da­ne jak komputer, mi­mo wszys­tkich tych rzeczy, pa­mietam wszys­tko, jak­byś puścił film i od­tworzył na szybko, wszys­tko przepływa wam przez pal­ce, ja za­pamietu­je każdy parcel, życie to jak kosz, usu­wasz ,tworzysz, do­dajesz wszys­tko na swój koszt, nikt za błedy two­je nie od­po­wie, nikt ich tez nie naprawi, weź pli­ki i roz­pla­nuj wszys­tko tak by kosz usunąc z dys­ku umysłu.cho­ler­nie przytłaczające uczu­cie, gdy zarówno wszys­tko co naj­lep­sze, jak i wszys­tko co naj­gor­sze za­war­te jest w jed­nej osobie.Piep­rzyć to wszys­tko... Biorę co mam pod ręką i wychodzę, idę w cholerę. - I wte­dy się budzę i oka­zuje się iż nie jest to baj­ka o piep­rzo­nym włóczy­kiju tyl­ko real­ny świat które­mu nies­te­ty trze­ba sta­wić czoła! Wszys­tko szlag...