Zima, Cóż, że na szy­bie szron? Mam Ciebie. Cóż, że wiatr w ściany dął? Mam Ciebie. Chcę abyś we mnie tchnął Cząstkę siebie. Od­dech po­daj na tacy Wraz z niebem. Gładź sub­telnie ramiona Z pragnieniem. Py­taj jak mogę żyć Bez Ciebie.


zima-cóż-że na szy­bie-szron-mam-ciebie-cóż-że wiatr-w ściany-dął-mam-ciebie-chcę-abyś-we mnie-tchnął-cząstkę-siebie-od­dech
moreyzimacóżże na szy­bieszronmamciebieże wiatrw ścianydąłchcęabyśwe mnietchnąłcząstkęsiebieod­dechpo­dajna tacywrazz niebemgładźsub­telnieramionapragnieniempy­tajjak mogężyćbezże na szy­bie szronmam ciebieże wiatr w ścianyw ściany dąłmam ciebiechcę abyśabyś we mniewe mnie tchnąłtchnął cząstkęcząstkę siebieod­dech po­dajpo­daj na tacyna tacy wrazwraz z niebemgładź sub­telniesub­telnie ramionaramiona zz pragnieniempy­taj jak mogęjak mogę żyćżyć bezbez ciebieże wiatr w ściany dąłchcę abyś we mnieabyś we mnie tchnąłwe mnie tchnął cząstkętchnął cząstkę siebieod­dech po­daj na tacypo­daj na tacy wrazna tacy wraz z niebemgładź sub­telnie ramionasub­telnie ramiona zramiona z pragnieniempy­taj jak mogę żyćjak mogę żyć bezżyć bez ciebie

Ciebie i siebie nie mogę wziąć w palce jak gliny wiesz w Chcę Ciebie pośród łąk mglistych, z maków pol­nych zry­wać dla Ciebie czerwień, chwy­tać wiatr z je­zior czystych, chlus­tać sie z Tobą pośród fal błękitnych, łapać od­dech w ciem­nościach lasów. Być bliżej Ciebie, Całować two­je pro­mien­ne usta, uk­ry­te pośród gór skalistych. gdziekol­wiek jesteś, wiem, że zawsze przy mnie, we mnie........pozostaniesz A ja wciąż szu­kam Two­jego spoj­rze­nia w oczach mi­jających mnie osób. Wycze­kuję te­go co niereal­ne. Chcę abyś się mną zaopieko­wał, tak jak opieku­jesz sie swoimi pac­jenta­mi. Cza­sem myśle so­bie, że dla Ciebie go­towa bym była wylądo­wać w szpi­talu żebyś się mną zajął. I żebym mogła znów za­topić się w błęki­cie oczu Twych i Twoim uśmie­chu. I w końcu od­ważyć sie. Od­ważyć się żyć bez Ciebie...Mam drob­ne zapotrzebowanie na blis­kość? i dżem truskawkowy ewen­tual­nie marmoladę i Ciebie i ciepłą her­batę naj­le­piej na ciepłą her­batę z Tobą i jeszcze na wy­god­ny fotel duży koc Ciebie pod nim no­we ob­ca­sy, szalik szczęście miłość biżute­rię zes­taw dwóch fi­liżanek dla Ciebie i dla mnie i na cias­tko wol­ny wieczór Ciebie wie­czo­rem I Ciebie rano Bez Ciebie nie mam po co żyć. Jes­tem jak bez­domny wędro­wiec al­bo sa­mot­ny ptak lecący donikąd.Wciąż siedzę w tej pa­miętnej koszu­li, gdzie aro­mat sa­mot­ności tkwi w mo­jej głowie. Pit­bu­li krew na mych dłoniach... Cóż mam począć bez Ciebie, mój drogi? Łysy kot spa­ceru­je po­między zwłokami, kiedy me łzy leją się litrami. Zdej­mij ze mnie milczenie, które tak bar­dzo mnie rani.