Zmieniłeś się... Byłeś za­baw­ny, zaw­sze uśmie­chnięty, po­mysłowy a te­raz nie widzę żad­nej z tych cech. Może to czas po­konał nas, może my sa­mi.. Może po pros­tu rutyna.


zmieniłeś-ę-byłeś za­baw­ny-zaw­sze-uśmie­chnięty-po­mysłowy-a te­raz-nie widzę-żad­nej-z tych-cech-może to czas
agnimzmieniłeśsiębyłeś za­baw­nyzaw­szeuśmie­chniętypo­mysłowya te­raznie widzężad­nejz tychcechmoże to czaspo­konałnasmożemy sa­mimoże po pros­turutynazmieniłeś sięsię byłeś za­baw­nyzaw­sze uśmie­chniętypo­mysłowy a te­raza te­raz nie widzęnie widzę żad­nejżad­nej z tychz tych cechmoże to czas po­konałpo­konał nasmoże my sa­mimoże po pros­tu rutynazmieniłeś się byłeś za­baw­nypo­mysłowy a te­raz nie widzęa te­raz nie widzę żad­nejnie widzę żad­nej z tychżad­nej z tych cechmoże to czas po­konał nas

Trze­ba do­kony­wać wy­borów. Człowiek może mieć rację i może się my­lić, ale mu­si de­cydo­wać, wiedząc, że dob­ro i zło by­wają wca­le nieo­czy­wis­te, a cza­sem na­wet że wy­biera między dwo­ma rodza­jami zła, że nie ma żad­nej rac­ji. I zaw­sze, zaw­sze wy­biera sam.A może jut­ra nie ma może os­tatni raz mo­je oczy szu­kają twoich w bez­kre­sie nocy i rodzi się cisza na pro­gu dłoni może os­tatni raz od palców po zagłębienia bioder ciągnie się horyzont może ostatni...po­dałam mu swój nu­mer te­lefo­nu, po­wie­działam ciche „zadzwon’’, może znaj­dzie dla mnie czas i wys­koczy­my gdzieś na kawę, może zap­ro­si mnie na ko­lejną randkę, i może za­kocha się we mnie, i będę naj­ważniej­sza przez dwa a i może i może ale może przez dwa może.A ona będzie dla niego raz zła, a raz dob­ra, raz będzie mu siebie da­wać, a raz od­bierać, żeby zgłupiał do reszty, żeby nig­dy, w żad­nej chwi­li nie wie­dział, cze­go po niej może się spodziewać.Człowiek może ogarnąć tak niewiele rzeczy na­raz; widzi­my tyl­ko to, co dzieje się przed na­mi, tu i te­raz; unao­cznienie so­bie równoczes­nej mno­gości pro­cesów, jak­kolwiek związa­nych ze sobą, jak­kolwiek się na­wet uzu­pełniających, przek­racza je­go możli­wości. Doświad­cza­my te­go na­wet wo­bec zja­wisk względnie pros­tych. Los jed­ne­go człowieka może znaczyć wiele, los kil­ku­set trud­no jest objąć, ale dzieje ty­siąca, mi­liona nie znaczą w grun­cie rzeczy nic.A gdy­by nag­le wszys­cy ludzie stra­cili mowę...? Gdy­by wszys­tkie języ­ki zos­tały za­pom­niane? Gdy­by z ust ludzkich nie padło już nig­dy żad­ne słowo? Czy to uczy­niłoby nas mniej szczęśli­wych? A może właśnie wte­dy pot­ra­fili­byśmy się nap­rawdę zro­zumieć? Może do­piero wte­dy pot­ra­fili­byśmy doj­rzeć człowieka, nie wrzu­cając go do ko­lej­nej szuf­ladki pojęć, prze­konań i ste­reotypów. Może wte­dy by­libyśmy bliżej siebie... Może.