znów Chrys­tus zmar­twychwstał znów Prawdziwie zdążyłam do kościoła na ko­niec mszy więc pew­nie się nie liczy bar­szcz jeszcze w butelce wie­czo­rem po pra­cy ugotuję za­pom­nielis­my o chrzanie ale przynajmniej podzieli­liśmy się ra­no jaj­kiem jak­by żółtko mogło nas zbawić 


znów-chrys­tus-zmar­twychwstał-znów-prawdziwie-zdążyłam-do kościoła-na ko­niec-mszy-więc-pew­nie ę-nie liczy-bar­szcz-jeszcze
jatojaznówchrys­tuszmar­twychwstałprawdziwiezdążyłamdo kościołana ko­niecmszywięcpew­nie sięnie liczybar­szczjeszczew butelcewie­czo­rempo pra­cyugotujęza­pom­nielis­myo chrzaniealeprzynajmniejpodzieli­liśmy sięra­nojaj­kiemjak­byżółtkomogłonaszbawić znów chrys­tuschrys­tus zmar­twychwstałzmar­twychwstał znówznów prawdziwieprawdziwie zdążyłamzdążyłam do kościołado kościoła na ko­niecna ko­niec mszymszy więcwięc pew­nie siępew­nie się nie liczynie liczy bar­szczbar­szcz jeszczejeszcze w butelcew butelce wie­czo­remwie­czo­rem po pra­cypo pra­cy ugotujęugotuję za­pom­nielis­myza­pom­nielis­my o chrzanieo chrzanie aleale przynajmniejprzynajmniej podzieli­liśmy siępodzieli­liśmy się ra­nora­no jaj­kiemjaj­kiem jak­byjak­by żółtkożółtko mogłomogło nasnas zbawić znów chrys­tus zmar­twychwstałchrys­tus zmar­twychwstał znówzmar­twychwstał znów prawdziwieznów prawdziwie zdążyłamprawdziwie zdążyłam do kościołazdążyłam do kościoła na ko­niecdo kościoła na ko­niec mszyna ko­niec mszy więcmszy więc pew­nie sięwięc pew­nie się nie liczypew­nie się nie liczy bar­szcznie liczy bar­szcz jeszczebar­szcz jeszcze w butelcejeszcze w butelce wie­czo­remw butelce wie­czo­rem po pra­cywie­czo­rem po pra­cy ugotujępo pra­cy ugotuję za­pom­nielis­myugotuję za­pom­nielis­my o chrzanieza­pom­nielis­my o chrzanie aleo chrzanie ale przynajmniejale przynajmniej podzieli­liśmy sięprzynajmniej podzieli­liśmy się ra­nopodzieli­liśmy się ra­no jaj­kiemra­no jaj­kiem jak­byjaj­kiem jak­by żółtkojak­by żółtko mogłożółtko mogło nasmogło nas zbawić 

I co z te­go, że znów się pokłóciłyście... I co z te­go, że mówisz pa­miętam tam­ten czas pa­miętam ten ciepły wiatr pa­miętam te wie­czo­ry pa­miętam o pro­mieniach słońca chciałbym jeszcze raz złapać tam­ten wiatr chciałbym jeszcze raz poczuć tam­ten czas chciałbym dot­rzeć tam znów chciałbym poczuć jej mgłę o po­ran­ku chciałbym znów widzieć te gwiaz­dy chciałbym znów poczuć jej od­dech nie mogę się docze­kać pow­ro­tu nad rzekę Czas za­myka oczy ale ot­wiera nam ser­ca , zwłaszcza czer­wco­wymi wie­czo­rami . Bez­sze­les­tny uczuć mor­derca , spra­wia, że znów czu­jemy się sa­mi . Mam na to elik­sir, śro­dek za­rad­czy , księżyc, wiatr i gwiaz­dy mie­szkańcy nieba. Ku ciepłemu płomieniu kieruj swe oczy , z pom­ru­kiem ko­cim o 4 nad ra­nem powróci nadzieja.Znów piszę o miłości znów to jest dla Ciebie znów myślą o To­bie znów bra­kuje mi Ciebie znów chce Cie mieć przy so­bie znów Kocham Cie na Zaw­sze znów mówię to naprawdę I znów to się dzieje, znów zos­ta­je sa­ma a ty­le poświęci­lam.Naj­pierw by­liśmy wszys­cy szczęśli­wi ale oni nie wie­dzieli tak nap­rawdę nic o mnie , do­piero gdy poz­na­li prawdę pożuci­li jak zbi­tego psa (Ku*wa!!). Te­raz wiem że przy­jaźń to jed­na wiel­ka stra­ta po­maga chwi­lowo póżniej tyl­ko ra­ni, chy­ba że to ze mną jest coś złego. Przy­jaźń nie jest stworzo­na dla mnie Je­dyną dobrą rzeczą, jaką można po­wie­dzieć o Pol­sce, jest to, że ma­my bar­dzo przys­tojne dziew­częta. Zła zaś to ta, że wo­limy pójść w nie­dzielę do kościółka, a po mszy za­pom­nieć o wszys­tkim. Tak jest bez­pie­czniej. Po­lacy są, jak to po­wie­dział Nor­wid, wspa­niałym na­rodem i bez­wartościowym społeczeństwem.