znów przed świtem zobaczę głową pijaną w tęczówkach cudzych tęczę, a za nią w kąci­ku oka gar­niec złota zapiszę metaforę moim smartfonem a raczej z niej ty­le ile zapamiętam z niet­rzeźwe­go autobusu w ciągu sześciu przystanków można od­kryć dużą poezję w za­ciekach na szybach tłus­tych włosach roz­ma­zanych makijażach go­rejących policzkach wódką pi­wem winem tańcem ekscytacją i nadzieją (może zadzwoni) lub beznadzieją (i zno­wu klapa) wy­siądę z tłumu z pieprzowym gazem w kieszeni na wszel­ki wypadek gwałtu pomyślę dob­rze, że ma­ma nie widzi bo, mamo nie będę tak jak ty święta przepraszam ale nie potrafię aż tak wierzyć w siebie 


znów-przed-świtem-zobaczę-głową-pijaną-w-tęczówkach-cudzych-tęczę-a za ą-w-ką­ku-oka-gar­niec-złota-zapiszę-metaforę-moim
jatojaznówprzedświtemzobaczęgłowąpijanątęczówkachcudzychtęczęa za niąkąci­kuokagar­nieczłotazapiszęmetaforęmoimsmartfonemraczejz niejty­leilezapamiętamniet­rzeźwe­goautobusuciągusześciuprzystankówmożnaod­kryćdużąpoezjęza­ciekachna szybachtłus­tychwłosachroz­ma­zanychmakijażachgo­rejącychpoliczkachwódkąpi­wemwinemtańcemekscytacjąnadziejąmożezadzwonilubbeznadziejązno­wuklapawy­siądęz tłumupieprzowymgazemkieszeninawszel­kiwypadekgwałtupomyślędob­rzeże ma­manie widzibomamoniebędętakjak tyświętaprzepraszamalenie potrafięwierzyćsiebie znów przedprzed świtemświtem zobaczęzobaczę głowągłową pijanąpijaną ww tęczówkachtęczówkach cudzychcudzych tęczęa za nią ww kąci­kukąci­ku okaoka gar­niecgar­niec złotazłota zapiszęzapiszę metaforęmetaforę moimmoim smartfonemraczej z niejz niej ty­lety­le ileile zapamiętamzapamiętam zz niet­rzeźwe­goniet­rzeźwe­go autobusuautobusu ww ciąguciągu sześciusześciu przystankówprzystanków możnamożna od­kryćod­kryć dużądużą poezjępoezję ww za­ciekachza­ciekach na szybachna szybach tłus­tychtłus­tych włosachwłosach roz­ma­zanychroz­ma­zanych makijażachmakijażach go­rejącychgo­rejących policzkachpoliczkach wódkąwódką pi­wempi­wem winemwinem tańcemtańcem ekscytacjąekscytacją ii nadziejąnadzieją (może(może zadzwoni)zadzwoni) lublub beznadziejąbeznadzieją (i(i zno­wuzno­wu klapa)klapa) wy­siądęwy­siądę z tłumuz tłumu zz pieprzowympieprzowym gazemgazem ww kieszenikieszeni nana wszel­kiwszel­ki wypadekwypadek gwałtugwałtu pomyślępomyślę dob­rzeże ma­ma nie widzinie widzi bomamo nienie będębędę taktak jak tyjak ty świętaświęta przepraszamprzepraszam aleale nie potrafięnie potrafię ażaż taktak wierzyćwierzyć ww siebie znów przed świtemprzed świtem zobaczęświtem zobaczę głowązobaczę głową pijanągłową pijaną wpijaną w tęczówkachw tęczówkach cudzychtęczówkach cudzych tęczęa za nią w kąci­kuw kąci­ku okakąci­ku oka gar­niecoka gar­niec złotagar­niec złota zapiszęzłota zapiszę metaforęzapiszę metaforę moimmetaforę moim smartfonemsmartfonem a raczeja raczej z niejraczej z niej ty­lez niej ty­le ilety­le ile zapamiętamile zapamiętam zzapamiętam z niet­rzeźwe­goz niet­rzeźwe­go autobusuniet­rzeźwe­go autobusu wautobusu w ciąguw ciągu sześciuciągu sześciu przystankówsześciu przystanków możnaprzystanków można od­kryćmożna od­kryć dużąod­kryć dużą poezjędużą poezję wpoezję w za­ciekachw za­ciekach na szybachza­ciekach na szybach tłus­tychna szybach tłus­tych włosachtłus­tych włosach roz­ma­zanychwłosach roz­ma­zanych makijażachroz­ma­zanych makijażach go­rejącychmakijażach go­rejących policzkachgo­rejących policzkach wódkąpoliczkach wódką pi­wemwódką pi­wem winempi­wem winem tańcemwinem tańcem ekscytacjątańcem ekscytacją iekscytacją i nadziejąi nadzieją (możenadzieją (może zadzwoni)(może zadzwoni) lubzadzwoni) lub beznadziejąlub beznadzieją (ibeznadzieją (i zno­wu(i zno­wu klapa)zno­wu klapa) wy­siądęklapa) wy­siądę z tłumuwy­siądę z tłumu zz tłumu z pieprzowymz pieprzowym gazempieprzowym gazem wgazem w kieszeniw kieszeni nakieszeni na wszel­kina wszel­ki wypadekwszel­ki wypadek gwałtuwypadek gwałtu pomyślęgwałtu pomyślę dob­rzeże ma­ma nie widzi bomamo nie będęnie będę takbędę tak jak tytak jak ty świętajak ty święta przepraszamświęta przepraszam aleprzepraszam ale nie potrafięale nie potrafię ażnie potrafię aż takaż tak wierzyćtak wierzyć wwierzyć w siebie 

Jak będę miał czas to siądę i pomyślę, jak nie będę miał czasu to tylko siądę.Cze­mu tak się dzieję? Cze­mu mo­je ser­ce pus­tką wieję? Nic nie czuję, jak w odrętwieniu. Było tak dob­rze, a znów trwam w oziębieniu. Cze­mu nie mogło tak zostać? Cze­mu mo­ja psychi­ka nie może te­mu sprostać? Chy­ba jed­nak śmierć, moim przeznaczeniem. Smu­tek i pus­tka, moim na ser­cu kamieniem. Cze­mu nie zwy­ciężę z chorobą? Cze­mu nie pot­ra­fię być sobą? To mnie ata­kuje, jest dob­rze, a nag­le jest źle.. Cze­mu tak się dzieję? Kto to wie..Moim wkładem w bu­dowa­nie świata jest umiejętność ry­sowa­nia. Będę ry­sować tak dużo, dla tak wielu ludzi oraz tak długo jak będę mógł.Dro­ga mamo, znów to sa­mo ... dzwo­nię dzisiaj wcześnie rano. Chcę Ci życzyć dużo zdrowia, lecz Cię słyszę znów pijaną.Wczo­raj na niebie nie było Cię, kocha­na Gwiaz­do. Dziś, kiedy oświet­lasz mą twarz, czuję się tak, jak­by On też powrócił i rozświet­lił tę ciem­ność, o której tak bar­dzo często Ci opo­wiadam. Tak cu­dow­nie jest móc znów po­wie­dzieć Ci Nie można być przy­goto­wanym na śmierć swoją lub ko­goś blis­kiego. Tak sa­mo jest z roz­sta­niami. Co­kol­wiek masz, jak­kolwiek się czu­jesz, dob­rze, czy piekiel­nie źle, to pa­miętaj- nicze­go nie dos­ta­jesz na zaw­sze. Los i tak prędzej czy później wyrówna z Tobą rachu­nek, bo na tym świecie nic nie może trwać wiecznie.