Znów wrzu­cił do la­musa wszys­tkie roz­cza­rowa­nia swo­jego małżeństwa. Zos­ta­wił ot­wartą szuf­ladę - prze­cież wciąż do niej sięga.


znów-wrzu­ł-do ­musa-wszys­tkie-roz­cza­rowa­nia-swo­jego-łżeństwa-zos­­wił-ot­wartą-szuf­ladę- prze­cież-wciąż-do niej
laser showznówwrzu­ciłdo la­musawszys­tkieroz­cza­rowa­niaswo­jegomałżeństwazos­ta­wiłot­wartąszuf­ladę prze­cieżwciążdo niejsięgaznów wrzu­ciłwrzu­cił do la­musado la­musa wszys­tkiewszys­tkie roz­cza­rowa­niaroz­cza­rowa­nia swo­jegoswo­jego małżeństwazos­ta­wił ot­wartąot­wartą szuf­ladę prze­cież wciążwciąż do niejdo niej sięgaznów wrzu­cił do la­musawrzu­cił do la­musa wszys­tkiedo la­musa wszys­tkie roz­cza­rowa­niawszys­tkie roz­cza­rowa­nia swo­jegoroz­cza­rowa­nia swo­jego małżeństwazos­ta­wił ot­wartą szuf­ladę prze­cież wciąż do niejwciąż do niej sięgaznów wrzu­cił do la­musa wszys­tkiewrzu­cił do la­musa wszys­tkie roz­cza­rowa­niado la­musa wszys­tkie roz­cza­rowa­nia swo­jegowszys­tkie roz­cza­rowa­nia swo­jego małżeństwa prze­cież wciąż do niej sięgaznów wrzu­cił do la­musa wszys­tkie roz­cza­rowa­niawrzu­cił do la­musa wszys­tkie roz­cza­rowa­nia swo­jegodo la­musa wszys­tkie roz­cza­rowa­nia swo­jego małżeństwa

A gdy­by nag­le wszys­cy ludzie stra­cili mowę...? Gdy­by wszys­tkie języ­ki zos­tały za­pom­niane? Gdy­by z ust ludzkich nie padło już nig­dy żad­ne słowo? Czy to uczy­niłoby nas mniej szczęśli­wych? A może właśnie wte­dy pot­ra­fili­byśmy się nap­rawdę zro­zumieć? Może do­piero wte­dy pot­ra­fili­byśmy doj­rzeć człowieka, nie wrzu­cając go do ko­lej­nej szuf­ladki pojęć, prze­konań i ste­reotypów. Może wte­dy by­libyśmy bliżej siebie... Może.Jeśli od­da­my życiu wszys­tkie swo­je siły, cóż nam zos­ta­nie dla te­go co szlachet­niej­sze, lepsze? Cza­sem wys­tar­czy jed­no słowo, żeby ot­worzyć szuf­ladę, do której nie mieliśmy dostępu przez całe la­ta. Nie wie­dzieliśmy na­wet, gdzie szu­kać klucza.Pa­miętasz prze­cież, przy­jacielu, te wszys­tkie dni, nadzieję tak wielką, że aż bo­lała, i zwątpienie, które korzys­tało z naj­mniej­sze­go wyczer­pa­nia, żeby przyjść i za­bić nadzieję.Zro­zumiałam i poz­nałam, że miłość obej­mu­je w so­bie wszys­tkie po­wołania, że miłość jest wszys­tkim, że roz­ciąga się na wsze cza­sy i na wszys­tkie miej­sca; jed­nym słowem, że miłość jest wieczna.Wspólne życie to wspólny dom, wspólne za­kupy, wspólne marze­nia, ale prze­cież także i to... mój do­mowy pan­to­fel pod je­go tap­cza­nem. Ni­by pro­zai­czna rzecz, a prze­cież za­myka się tu cała poezja.