Zo­baczy­my się za niedługo, tuż za bramą. Pos­toimy z uśmie­chem, z ni­mi. Będzie jak wówczas. Nie mogłam te­go po­wie­dzieć, nie miałam jak. Ciągle wspo­minam tam­ten dzień. Po­wiem Ci kiedy dotrę. Powtórzę jeszcze raz. Dziękuję, Ci za to, że o mnie pa­miętałeś. Nie od­szedłeś bez pożeg­na­nia. Jes­tem z Tobą. Widzisz mnie dob­rze, każdy mój krok. Jes­teście ra­zem. --- dla śp. J.M.


zo­baczy­my ę-za niedługo-ż-za bramą-pos­toimy-z uśmie­chem-z ­mi-będzie jak wówczas-nie-mogłam-te­go-po­wie­dzieć
emilia szumiłozo­baczy­my sięza niedługotużza bramąpos­toimyz uśmie­chemz ni­mibędzie jak wówczasniemogłamte­gopo­wie­dziećnie miałamjakciąglewspo­minamtam­tendzieńpo­wiem ci kiedydotrępowtórzęjeszczerazdziękujęci za toże o mniepa­miętałeśod­szedłeśbezpożeg­na­niajes­tem z tobąwidziszmniedob­rzekażdymójkrokjes­teściera­zemdlaśpjmzo­baczy­my się za niedługotuż za bramąpos­toimy z uśmie­chemnie mogłammogłam te­gote­go po­wie­dziećnie miałam jakciągle wspo­minamwspo­minam tam­tentam­ten dzieńpo­wiem ci kiedy dotrępowtórzę jeszczejeszcze razże o mnie pa­miętałeśnie od­szedłeśod­szedłeś bezbez pożeg­na­niawidzisz mniemnie dob­rzekażdy mójmój krokjes­teście ra­zemdladla śpnie mogłam te­gomogłam te­go po­wie­dziećciągle wspo­minam tam­tenwspo­minam tam­ten dzieńpowtórzę jeszcze raznie od­szedłeś bezod­szedłeś bez pożeg­na­niawidzisz mnie dob­rzekażdy mój krokdla śp

Po półno­cy, no­wy dzień się zaczy­na. Ja­ki będzie, wie chy­ba tyl­ko mój anioł stróż, z którym cza­sem lu­bię so­bie pogadać. Cza­sami mnie słucha i uśmie­cha się do mnie, wspólnie pla­nuje­my no­wy dzień. Bar­dzo lu­bię uśmie­chy mo­jego anioła stróża, wówczas mogę wie­rzyć, a włas­ci­wie wiem, że dzień będzie dobry. Te­raz uśmie­cha się. Mogę iść spać, bo wiem, ze dzień który już się zaczął, będzie dobry.Smut­no mi, gdy wiem, co Twe ser­ce czu­je do mnie, a Ty nie pot­ra­fisz po­wie­dzieć wprost Wiem jak dot­rzeć W za­kamar­ki Ciebie Wiem i widzę Za­pach emoc­ji na ciele Czuję bi­cie Ser­ca ko­biece­go Jes­tem z tobą I nie chcę już Więcej wie­dzieć Cze­go ci trze­ba Jes­tem i ty jes­teś Wys­tar­czy dla nas Darów Bożych Z błękit­ne­go nieba ty­le na ile potrafię będę próbował byś była szczęśliwa bez niepot­rzeb­nych słów zwyczaj­nie na co dzień tak jak ty byłaś przy mnie zostanę te­go mnie nauczyłaś kiedy zasypiasz widzę zmęczo­ne dłonie dziś wiem wiele zro­biłbym inaczej ty z ty­lu dróg wyb­rałaś właśnie tą dzięki tobie nie jes­tem tym kim byłem kiedyś chodźmy jeszcze raz na spacer twoją aleją niech nic się nie liczy lu­bię kiedy jes­teś uśmiechnięta chciałbym abyś to wiedziała a jeśli nie zos­ta­nie już dużo czasu zat­rzy­mam się dumny i po­pat­rzę w niebo ...-Dlacze­go się nie uśmiechasz? -Uśmiech to oz­na­ka ra­dości nie sądzisz? -Tak. -Nie mam po­wodów do uśmie­chu, nie jes­tem szczęśli­wy. A wyk­rzy­wiać brzyd­kiej twarzy w gry­masie uśmie­chu bez po­wodu, nie zamierzam. -Dać ci powód? -Jeżeli uważasz, że potrafisz. -Nie pot­ra­fię, ale będę próbowała. -Dziękuję. -Widzisz, jed­nak się uśmiechnąłeś. -Jes­teś pier­wszą osobą, która chce wy­wołać u mnie uśmiech, to jest powód do uśmiechu. -Na tym po­lega przy­jaźń, na próbowaniu. Dla M.Dziękuję że jesteś.Ciągle szu­kam, ciągle błądzę, lecz ku praw­dzie co­raz bliżej. Czas mam, więc na pew­no zdążę. Gdy się do­wiem to napiszę. Bóg dał ro­zum mi otwarty abym mogła się dowiedzieć ja­ki sens ma mo­je życie, po co jes­tem na tym świecie. Było ze mną już niedobrze, wręcz kry­tycznie, blis­ko śmierci. Wierzę, że nie bez powodu pos­ta­nowił mnie oszczędzić. Wiem na­razie, że świat płaski i że Bo­giem nie Jehowa, lecz is­tnieje, wiem na pew­no ... Ona mnie na prawdę kocha!