Zos­tałem za­pyta­ny


zos­łem-za­pyta­ny-jak-da­leko ę-od siebie-od­da­liliśmy-od­po­wie­działem-widzisz-tam­te-gwiaz­dy-właśnie-tak
silvidianzos­tałemza­pyta­nyjakda­leko sięod siebieod­da­liliśmyod­po­wie­działemwidzisztam­tegwiaz­dywłaśnietakmyślałem o od­ległościachkos­micznychona wy­ciągnełarękęi pat­rzyi mówijes­teśmyo jednądłońjes­teśmynie dalekoprzyz­nałemrac­jei do­dałemże jeślije wy­ciągniemydo siebiezłączy­myaletenuściskto naj­większykon­taktna ja­kimożeliczyć zos­tałem za­pyta­nyjak da­leko sięda­leko się od siebiewidzisz tam­tetam­te gwiaz­dywłaśnie takmyślałem o od­ległościach kos­micznychona wy­ciągneła rękęrękę i pat­rzyjes­teśmy od siebieod siebie o jednąo jedną dłońjes­teśmy nie dalekoprzyz­nałem rac­jerac­je i do­dałemje wy­ciągniemy do siebiedo siebie złączy­myzłączy­my jeale tenten uściskuścisk to naj­większyto naj­większy kon­taktkon­takt na ja­kina ja­ki możejak da­leko się od siebiewidzisz tam­te gwiaz­dyona wy­ciągneła rękę i pat­rzyjes­teśmy od siebie o jednąod siebie o jedną dłońprzyz­nałem rac­je i do­dałemje wy­ciągniemy do siebie złączy­mydo siebie złączy­my jeale ten uściskten uścisk to naj­większyuścisk to naj­większy kon­taktto naj­większy kon­takt na ja­kikon­takt na ja­ki może

No­simy duszę i jes­teśmy niesieni przez duszę, której nie zna­my. Kiedy nieroz­wi­nięta za­gad­ka sta­je na dwóch no­gach, przychodzi nasza ko­lej. Ob­ra­zy ze snu, które sa­me siebie szczy­pią w ra­mię, nie budząc się przy tym, to my. Bo my jes­teśmy za­gadką, której nikt nie zga­duje. To my jes­teśmy baśnią zam­kniętą we włas­nym ob­ra­zie. To my jes­teśmy tym, co idzie, nie dochodząc do jasności.`By­wa, że jes­teśmy tak zajęci szu­kaniem siebie ze na­wet nie zauważamy ze ma­my siebie tuż obok.Doszło do te­go, że głupim ludziom przyz­na­jemy rac­je, doszło do te­go, że używa­my przysłowia ,,głup­sze­mu ustąpWichu­ra za ok­nem, białym puchem prószy. A my tak od­da­leni od siebie, chłodem od­dziele­ni. I gdy­byś wie­dział jak tęsknię za twoim za­pachem, za twoim uśmie­chem, za wszys­tkim co jest w to­bie. Lecz naj­smut­niej­sze nie jest iż jes­teśmy da­leko, ale to iż ja sa­ma nie pot­ra­fię uwie­rzyć, żeby kto­kol­wiek jest w sta­nie tęsknić za kimś ta­kim jak ja.- Nie kpij waćpan­na z moich'' przywarów''! ty sa­ma wyglądasz, jak dziew*ka z koszmaru! A może ja bym się z tobą ożenił? Jes­teśmy tak ohyd­ni, że dla siebie stworzeni! Tak da­leko jes­teśmy od siebie. Po­za za­sięgiem wzroku i na nie-wy­ciągnięcie dłoni. In­ny świat wokół za­myka w szpo­nach rzeczy­wis­tości, in­ni ludzie wy­tykają palcami. Na­wet ziemia pod stopami i sa­mot­ny świer­szcz w tra­wie swo­je sym­fo­nie wyg­ry­wają inaczej... Tyl­ko niebo wciąż to sa­mo nad nami i te sa­me gwiaz­dy spadają... Błys­kiem tęsknoty spa­lają się w oczach...