~`Praw­dzi­wa miłość oz­nacza, że za­leży Ci na szczęsciu dru­giego człowieka bar­dziej niż na włas­nym, bez względu na to, przed jak bo­les­ny­mi wy­bora­mi sta­jesz.` N.S.


~`praw­dzi­wa-miłość-oz­nacza-że za­ży-ci na szczęsciu-dru­giego-człowieka-bar­dziej-ż-na włas­nym-bez-wzglę-na to-przed
andree~`praw­dzi­wamiłośćoz­naczaże za­leżyci na szczęsciudru­giegoczłowiekabar­dziejniżna włas­nymbezwzględuna toprzedjak bo­les­ny­miwy­bora­mista­jesz`ns~`praw­dzi­wa miłośćmiłość oz­naczaże za­leży ci na szczęsciuci na szczęsciu dru­giegodru­giego człowiekaczłowieka bar­dziejbar­dziej niżniż na włas­nymbez względuwzględu na toprzed jak bo­les­ny­mijak bo­les­ny­mi wy­bora­mi~`praw­dzi­wa miłość oz­naczaże za­leży ci na szczęsciu dru­giegoci na szczęsciu dru­giego człowiekadru­giego człowieka bar­dziejczłowieka bar­dziej niżbar­dziej niż na włas­nymbez względu na toprzed jak bo­les­ny­mi wy­bora­mi

Praw­dzi­wa miłość oz­nacza, że za­leży ci na szczęściu dru­giego człowieka bar­dziej niż na włas­nym, bez względu na to, przed ja­kimi bo­les­ny­mi wy­bora­mi stajesz.Jeśli co­kol­wiek przygnębiało go bar­dziej niż włas­ny cy­nizm, to fakt, że często nie był aż tak cy­niczny jak praw­dzi­wy świat.Człowiek nie może nicze­go nau­czyć dru­giego człowieka, może mu tyl­ko do­pomóc w wyszu­kiwa­niu praw­dy we włas­nym ser­cu, jeżeli ją posiada.War­tość człowieka os­ta­tecznie nig­dy nie wy­raża się w sto­sun­ku do dru­giego człowieka, tyl­ko w sto­sun­ku do siebie sa­mego. Dla­tego też nig­dy nie po­win­niśmy uza­leżniać nasze­go poczu­cia włas­nej war­tości al­bo też poczu­cia włas­nej god­ności od in­nych ludzi, bez względu na to, jak cier­pieli­byśmy z te­go powodu.Bo­hate­rem sta­jesz się przy­pad­kiem w wal­ce o dob­ro i dru­giego człowieka.Zdradzać się przed ludźmi oz­nacza głupotę. Zdradzać się przed sa­mym sobą - słabość i niedos­ta­teczną dys­cyplinę. Trze­ba sa­memu być w pan­cerzu, żeby dru­gich w pan­cerze za­kuć. Pew­ne myśli, uczu­cia i od­ruchy na­leży w so­bie bez­względnie i bez­li­tośnie za­bijać. Trze­ba być pew­nym siebie jak pre­cyzyj­ne­go instrumentu.